Warto czy nie warto?

Czasami potrafię przesiedzieć cały dzień przed monitorem i oglądać ulubiony serial. Mój mąż w tym momencie pewnie parsknąłby śmiechem i powiedział: "Ty lubisz wszystko!". Następnie puściłabym złowrogie spojrzenie pt. "WYJDŹ!" i włączyła kolejny odcinek. Dziś wypadło na serial, którego stałam się Fannibalem! Mowa oczywiście o osławionym mi przez moją Wyrocznie Hannibalu. Kiedy mi powiedziała, że koniecznie muszę go zacząć oglądać, ale na pewno nie sama, bo nie dam rady, to napięłam biceps i twardo stwierdziłam, że przesadza. Tu się kończy moja odwaga...Ostatni odcinek pierwszego sezonu czeka, aż mąż będzie w domu i będzie się krzątał przy drugim komputerze. Muszę chociażby czuć Jego obecność obok bo inaczej nie wyrabiam w przejściu z pokoju do pokoju. Cały czas mam ciary na plecach i czuję oddech kogoś czającego się na strychu albo balkonie. Niewiarygodne jak nasz wyobraźnia potrafi płatać figle. Niby wiadomo, że to fikcja. Dobrze sprzedana i całkiem  nieźle nakręcona. Montaż średni ale jest ten dreszczyk emocji, kiedy dr Lecter podaje nowe dania (oczywiście zawsze mięsne), zagadkowe kwestie czy podaje wieprzowinę, cielęcinę, baraninę czy też np Panią X lub Pana Y. Czy mogę polecić ten serial? Oczywiście, ale tylko jeśli nie boisz się oglądania horrorów i nie masz zbyt wrażliwego żołądka :).


Oczekując nowej serii serialu "Gra o Tron" obejrzałam już chyba wszystko co "trzeba" obejrzeć. No ok nie oglądałam jeszcze "Orange Is a New Black", ale i na to przyjdzie pora.

Komentarze

Popularne posty