poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Patrzę do przodu. Chodzę do tyłu.

Kolejny dzień przybliża nas do jesieni. Na początku tego roku obiecałam sobie, że ten rok będzie dobry. Zostało już niewiele czasu aby spełnić swoje obietnice. Wakacje może nie oszołomiły mnie ekscytującym zapachem egzotycznego powietrza, ale na pewno zrekompensujemy to sobie z Panem "Mynżem" w roku następnym. Kolejny długi weekend przybliża się nieubłaganie. Wskazówki zegara pędzą jak szalone, a sobie wciąż obiecuję i obiecuję. Dziś patrząc do przodu skierowałam swoje dłonie na arkusz internetowej aplikacji rejestrującej nowych studentów studiów podyplomowych. Jeżeli tez się wahałaś;eś nad podjęciem tego kroku, to moja rada jest taka: wahasz się dziś, jutro wcale nie będziesz chciał,a pojutrze zaczniesz żałować!
Nie jest żadna forma reklamy kształcenia i nikt mi nie płaci wielkich grubych pięciozłotówek za wystukiwanie na klawiaturze tekstów reklamowych. Warto się uczyć i prawda jest taka, że warto rozwijać swoje pasje. Może ten dzisiejszy krok pchnie mnie ku radykalnej zmianie profilu pracy zawodowej. Ostatnio będąc u dobrych znajomych usłyszałam od przyszłej mamy takie oto słowa "nie mogłabym pracować na zleceniach", jej kochany mąż zripostował to następująco "Ty jesteś dzieckiem ZUSu. Ja nie umiem skupić się pracy w narzuconych godzinach.". Ja chyba tez nie...





Dziś idziemy razem trzymając się za rękę. Czasami któreś się potknie, ale wtedy to drugie szybko podaje dłoń, podnosi, całuje w czoło. Nostalgicznie się zrobiło. Może to efekt pełni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)