niedziela, 1 marca 2015

W moim magicznym domu...

...nie ma jeszcze szaf. Czy można bez nich funkcjonować? Nie. Czy to naprawdę denerwujące? Tak. Jakoś sobie jednak z tym fantem radzimy z Panem Mężem i Kotem. Najważniejsze, że po niespełna pół rocznym szykowaniu kwadratów udało się!. Pierwsza noc za nami. Wyjątkowa i pracowita, ale opłacało się pomęczyć. Wiemy, że do wszystkiego można dojść ciężką praca. To bardzo krzepiące mieć świadomość, że możemy sobie pomóc i wspierać się wzajemnie nawet jeżeli na początku coś wydaje się dla nas niemożliwe do spełnienia.

Pan Mąż to jest jednak cwana i zdolna Bestia. Samodzielnie zmontował na moje życzenie ławę ze skrzynek oraz RTVkę pod telewizor. Zgadzał się na wszystkie kolory, chociaż wielokrotnie słyszałam" ja muszę to zobaczyć, inaczej nie powiem, że mi się podoba". Zobaczył. Spodobało się i teraz wspólnie siedząc na "przejściowym narożniku" delektujemy się oglądaniem NBA. Kot leży na przejściowym fotelu i tylko chyba puf. Teraz już spokojniejsza zanurzam się w foldery nieskończonych postów i kolejny raz obiecuję sobie że będę tu wracać często. Zawiązuję supełek żeby jutro o tym pamiętać.


Dzieło Pana Męża jeszcze w przejściowym lokum.




Tak się prezentuje w fazie przejściowej, czyli tuż po zamieszkaniu w nowym lokum. :) Zdolniacha z niego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)