Żoną być już rok, półtora roku.

Żoną być mojego Męża jest bardzo fajnie :). Mąż nie dość, że zdolna bestia, przystojna kolumna, na której można się wesprzeć to jeszcze fantastyczny przyjaciel. Kto jak kto, ale Mąż prawdę Ci powie. Powie Ci prawdę, nawet kiedy nie za bardzo masz ochotę Go słuchać.

W małżeństwie zmieniają się drobne rzeczy. Zmienia się często nazwisko jednego z małżonków, no chyba że ktoś bardzo jest do swojego przywiązany. Zawierając małżeństwo często zmieniamy formę nazewnictwa partnera- bo w końcu to już pełnoprawny Mąż i Mężem można Go nazywać. Zmienia się podejście względem własnych chęci i marzeń. Zaczyna się chcieć i marzyć razem. To wspólne marzenie to okropna udręka, szczególnie jeżeli ma się inne postrzeganie świata. Koniec końców, nie ma się co martwić na zapas, przecież przeciwieństwa się przyciągają. Teraz przykład:

 Ja, chciałabym obejrzeć w kinie najnowszą komedię, Pan Mąż, marzy by obejrzeć ze mną najnowszą część np. Niezniszczalnych ;p. Bardzo dobrze, że on marzy....ale ja  za nic w świecie nie będę chcieć. Wiem z czym to się je, ponieważ oglądałam pierwszą część i tak mnie urzekła fabuła i przerost efektów specjalnych, że no..., po prostu nie chcę sobie psuć pierwszego wrażenia ;).

Po roku, półtora roku, mogę stwierdzić, że fajnie być Panią Cz. Chociaż na początku wciąż przedstawiałam się wcześniejszym nazwiskiem to w końcu do nowego przywykłam, a stare jest miłym wspomnieniem szaleńczych lat mojego zwariowanego życia. Akurat w tym roku rocznica wypadła nam wyjątkowo fajnie! Spędzaliśmy ją świętując ślub przyjaciół. Szczęścia Młodej Parze! Już niebawem będą tak samo jak my mile wspominać ten dzień.






                                                                          28.02.2014



21.06.2014










Komentarze

Popularne posty