Oczekiwania kontra rzeczywistość

Oczekuję wspaniałego życia i pięknych kolorowych dni, zawsze usłanych słonecznikami, różami, fiołkami, goździkami.
Rzeczywistość daje mi kurz, piach i kupione na promocji w Biedronce begonie, oczywiście tylko te do doniczki. Podobno szkoda tych ciętych, bo i tak uschną.
Oczekuję aromatów rodem z bajkowych krain, pięknie podanych i wymuskanych, aksamitnych smaków i tysiąca świeżych przypraw.
Rzeczywistość daje mi stanie przy garach z chochlą w ręku, no czasami rzuci patelnią, żeby było szybciej, a stół zastawi tym, czym chata bogata.
Oczekuję miliona słów, wierszy, pięknych zdjęć, ferii komplementów, scen rodem z ulubionych powieści i filmów.
Rzeczywistość daje mi to wszystko podane jak na tacy, wystarczy ruszyć ręką po książkę, albo włożyć płytę do odtwarzacza DVD.
Oczekuję nienagannego wyglądu, pukli wijących się wokół twarzy loków, zawsze zadbanych dłoni i stóp wsuniętych w wyzywająco odkryte sandałki na szpilce.
Rzeczywistość daje mi Super Pharm i Rossmana z półkami wypchanymi kosmetykami do cery takiej i siakiej, włosy co rano wywijają się w inną stronę,  ręce zaczynają pokrywać delikatne zmarszczki a stopy najlepiej prezentują się w wyciułanych adidasach.
Oczekuję bezpieczeństwa i szczęścia, spokoju i uśmiechu.
Rzeczywistość daje mi porządnego kopa w tyły i pokazując środkowy palec odwraca się na pięcie.


Czasem można się zastanowić nad tym co się ma, ale życie i jego kruchość uczy nas z dnia na dzień że warto żyć chwilą. Nie wolno odkładać niczego na potem. Trzeba brać garściami minuty i sekundy słońca, chować je do kieszeni i gonić następne. Czasem słońce czasem deszcz, aż samo przychodzi na myśl. To chyba takie moje ulubione powiedzenie. Deszcz też potrafi być piękny, trzeba tylko odnaleźć miejsce gdzie jego widok przywodzi nadzieję na rozkwit, nowe życie. Słońce w zbyt dużej ilości tak samo jak cukier potrafi zaszkodzić. Ze słońcem jednak jest troszkę łatwiej, bo wszędzie jego wschód i zachód to najpiękniejsze chwile dla których warto czekać.
Jesienna rewolucja nadchodzi, bo skoro nadszedł czas przemyśleń i zebrania faktów to czas na porządne zmiany z uwzględnieniem przede wszystkim siebie. Nikt za mnie nie dotknie, nie zobaczy, nie usłyszy, a ja chcę, muszę, zaczynam...no po prostu zaraz uschnę!

Najważniejsze to wiedzieć czego się chce! O! Tylko dochodzenie do tego jest strasznie bolesne.


Dam radę, dam radę, dam radę! Nowa mantra w głowie wystukuje sprawnie rytm. Dojdę do tego, usiądę i będę podziwiać widoki bez oglądania się w tył. Martini z kostką lodu proszę!




Komentarze

Popularne posty