piątek, 16 października 2015

5 rzeczy które poprawiają jakość jesieni





Nie jestem i nigdy nie byłam rannym ptaszkiem. Zrywanie się przed 7 do pracy to był dla mnie horror. Nawet, kiedy sama byłam sobie szefem nie potrafiłam wczesne wstawać. Energię wykorzystuję najczęściej wieczorami. Uwielbiam siedzieć do późnej nocy. Wiem, że nie jest to zbyt zdrowy styl życia i absolutnie nie nakłaniam nikogo do trybu nietoperza. Całe szczęście, że gdzieś z tyłu mej głowy istnieje przycisk odpowiedzialności i w momentach kiedy muszę się dostosować do wczesnej pobudki, staję na równe nogi i pędzę gotowa do działania.


W całej jesiennej aurze odpowiada mi kilka rzeczy. Jedną z nich jest przyciąganie i ciepło mojej ukochanej i najlepszej na świecie kołderki. Moje królestwo o powierzchni 200x220 służy mi dzielnie podczas każdej pory roku. Jesienią i zimą często zastanawiam się nad zakupem drugiej dla Pana Męża. Wówczas miałabym ją tylko i wyłącznie dla siebie.


Jesień i zima to świetny czas na podejmowanie prób wyjścia z domu. Nic na mnie nie działa tak jak wyjście do kina. Od dwóch lat korzystamy namiętnie z promocji Multikina i chętnie wybieramy seanse środowe. Dwa bilety w cenie jednego - to brzmi wspaniale! Mamy także uzbierany zapas papierków po Kinder Bueno, które czekają na ciekawe seanse 3D. Bilet za dyszkę! Rewelacja! Taka oszczędność pozwala nam na częste wyjścia do kina, podczas których nie musimy się ograniczać i do domu zazwyczaj wracamy po szybkim posiłku, z nową płytą, książką, czekolaaaaaadą!


Uwielbiam gotować dla kogoś. Kiedy byłam sama, nie znosiłam stania w kuchni. Często nie dojadałam, chodziłam na mamine obiadki, stołowałam się na mieście. Wielką przyjaźnią obdarzyłam specyfiki zalewne wrzątkiem. Oczywiście odchorowałam to sowicie i dziś doceniam swoje możliwości kulinarne. Półkę w kuchni wypełniają książki kucharskie, a podpatrzone u babci, mamy, teściowej triki chętnie wykorzystuję w domu.

               

To niesamowite ile szczęścia dają dwa koty w domu. Chociaż Pan Mąż nigdy nie był wielkim miłośnikiem tych futrzaków, to teraz nie wyobraża sobie domu bez nich. Są naszymi członkami rodziny. Szaleją, drapią narożnik, uwielbiają mój ukochany dywan z Ikea, Sami potrafią już sobie otworzyć szafkę kuchenną, w której chowamy pokarm, miauczą niemiłosiernie rano przed śniadaniem. Są jednak w tych wszystkich swoich zachowaniach tak słodcy, że samo obserwowanie ich to świetna rozrywka. Dodatkowo są milusińscy i uwielbiają nas przytulać, a to cudowne, szczególnie kiedy jest zimno.


Pisanie, planowanie, pogoń za marzeniami. Jesień i zima bardzo mnie rozleniwiają. Nie czuję się dobrze ani fizycznie a już wcale psychicznie dobrze, kiedy jest zimno i szaroburo. Myślę o wyjazdach, które przynoszą mi najwięcej przyjemności. Żałuję, że nie wybrałam się kiedyś na turystykę. Nie znosiłam geografii i do dziś mylę kierunki, ale podróżowanie i odcinanie się od nudnego życia sprawia mi najwięcej frajdy. Mogłabym tak właśnie spędzać cały swój czas. Niestety czas powrócić na ziemię i uzbierać monety na podróż dookoła świata! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)