Bo lubię czerwień.

Podobno Paryżanka, kiedy dorośnie wybiera jeden flakon ulubionych perfum i pomadkę, którą zawsze nosi na ustach. Nawet w ciepłych papuciach i chodząc w wyciągniętym swetrze.

Podobno Polki przekonują się do mocnego makijażu ust w miejscu pracy. Niemożliwe!

Uwielbiam mocne pomadki. Czerwień, róż, intensywna fuksja. Fuksja...kolor, który nauczył się rozpoznawać nawet Pan Mąż. Sam twierdzi jako mój doskonały krytyk, że woli mocne usta. Kiedy miesiąc temu zakupiłam jasnoróżowy błyszczyk, szczerze wydał opinię, że to nie mój kolor. Byłam z niego dumna!

Sama często wracam do czerwieni. Z utęsknieniem czekałam na jesień i zimę tylko z jednego powodu. Znowu na salony wjadą czerwienie, bordo, śliwka. Ciemne paznokcie i czerwone usta. Biała lub czarna koszula. Jeansowa koszula. To mój jesienny uniform. Nie ryzykuję kolorami tęczy, w szafie zaczyna znów się robisz szaro-czarno. W kosmetyczce wyciągam brązowe cienie i znów zaczynam używać eyelinera. Latem nie chce mi się nigdy ślęczeć przed lustrem. Idealnie w ten chłodny klimat wpasowała się moja nowa zdobycz. Zaopatrując się ponownie w Mintishop, natknełam się na pomadkę od Makeup Revolution z kolekcji Atomic. Wybrałam bez wahania kolor Ruby. Pomógł mi w tym na szczęście fotos swatcha wykonanego na dłoni, który znajduje się na stronie. Przynajmniej raz w miesiącu robię tam drobne zakupy i uwielbiam ten sklep za niskie ceny, szybką i ładnie zapakowaną paczuszkę oraz za fakt, że mogę się tam także zaopatrzyć w cuda od Yankee Candle i Kringle Candle.




Pomadka od Makeup Revolution kosztowała zawrotne 5 zł i zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Jest kremowa, jedwabiście sunie po ustach i jak na tak niską cenę jest trwała. Utrzymuje się na ustach 5 godzin. 5 godzin z kawą, posiłkiem, mówieniem. Bardzo ładnie się zjada. Znika od wewnątrz nie psujac konturu, przez co łatwo się ją uzupełnia. Dla mnie bomba!





Komentarze

Popularne posty