Na jesienną chandrę kocem okryj się!

Pamiętam jak kilka sezonów temu panował trend na kominy. Każda dziewczyna, która chciała świetnie wyglądać jesienią i zimą musiała mieć w swojej szafie przynajmniej 3 kominy: czarny, szary i oczywiście futrzak. Ja jak przystało na osobę, która nie lubi kupować w pierwszej cenie zawsze czekałam do wyprzedaży i kominy chociaż w późniejszym terminie lądowały w mojej szafie z opóźnieniem. Na szczęście mam czarny i szary, a one pasują do wszystkiego, wszędzie i na każdą okazję. W ubiegłym roku zakochałam się w ogromnych i ciepłych szalach. Mam ich kilka. Wszystkie są z odzysku od mamy, cioci, teściowej. Jeden natomiast zakupiłam za 15 zł i pewnie nie kupiłabym go, gdyby nie fakt, że po zajęciach na podyplomówce najzwyczajniej w świecie zostawiłam swój piękny szary szal w kratę na krześle. 
W drodze powrotnej wpadając z koleżanką do Terranovy musiałam zakupić jakiś otulacz, aby nie ulec odmrożeniom. Moja rozpacz i ubolewanie z powodu utraty szala były ogromne. Na szczęście okazało się, że koleżanka z grupy zaopiekowała się nim. Bardzo dobrze, bo uwielbiam go i jest naprawdę ciepły. Bohaterem jednak jesiennej stylówki został zakupiony za piętnastka szal także w kratę, który jest przeze mnie słodko nazywany kocoszalem. Co prawda jest wykonany z akrylu, ale jest za to bardzo ładny, ciepły i nie zniszczył się po pierwszym sezonie. Posłuży mi zapewne na długo. Idealnie komponuje się ze skórą i bordowym płaszczem, który czeka na późniejszą jesień. 

Staram się nosić jak najwięcej sukienek, bo wiem, że niebawem nie będę miała nawet ochoty na nie spojrzeć. Wyjście z domu musi być komfortowe i ciepłe, a ja przy minusowych temperaturach czuję, że zamarzam. Wyciągnęłam wiec (póki pogoda na to pozwala) z szafy sukienkę marki F&F upolowaną w sklepie typu second hand chyba za jakieś niecałe 6 zł, moją ukochaną kurtkę ramoneskę także z F&F, wylicytowaną kiedyś na aukcji za 35 zł. Do tego oczywiście czarne kryjące rajstopy, mała czarna skórzana torebka i botki. Botki szalone, okryte ćwiekami i z klamrami. Rzadko je noszę, ale tutaj sprawdziły się świetnie i może się w końcu do nich przekonam. Otulona kocoszalem, który ozdabiam zawsze wielką ozdobną agrafką jestem gotowa do wyjścia. Upps, jednak nie. Jeszcze tylko czerwona pomadka i mogę zacząć się zastanawiać czy zamknęłam drzwi, czegoś nie zapomniałam i przede wszystkim czy mam telefon? :)


Sukienka F&F -second hand, torebka skórzana- Wittchen, zegarek- ESPRIT, kurtka F&F-allegro, szal- Terranova, botki - StyloweButy.pl, szminka- Miss Sporty 053 Watch Out!







Komentarze

Popularne posty