środa, 28 października 2015

Nie ma wody na pustyni- jesienna podstawowa pielęgnacja Cooltury

3 porządne kawy dziennie. To mój plan na każdy dzień. Staram się uzupełniać oczywiście swój organizm w pokłady żelaza, wapnia i piję przy tych kawach także wodę z plasterkiem cytryny i miętą. Czasami się zapominam jednak i wypiję tylko dwie szklanki wody w ciągu dnia. Staram ten plasterek cytryny wrzucić zawsze, bo wiem, że wtedy całą wodę wypije. Nigdy nie byłam zwolenniczką kranówki ani wody przegotowanej. Wybieramy z Panem Mężem zwykle wody wysoko zmineralizowane. Takie odpowiadaj a nam smakowo najbardziej. Uwielbiam w nich poza smakiem także delikatne bąbelki unoszące się na górze szklanki. 

Moja skóra podobnie jak cały organizm domaga się nawilżenia. Jesienią przykryta ciepłymi swetrami, owinięta szalem szybko się wysusza. Jestem wyczulona na sztuczne tkaniny, mocno perfumowane kosmetyki i balsamy a przede wszystkim na klimatyzację. Skóra i oczy wariują wtedy jak podczas przejażdżki na rollercoaster. Przesuszenie, stan zapalny, czerwone plamki. Która z nas ich nie posiada, ta jest szczęściarą. Jesień jest chyba dla mojej skóry najgorszą porą roku. Zimą jestem już wzmocniona na mrozy, zawieje i częste zmiany temperatury, ale jesień potrafi dać mojej skórze porządnego kopa. 
Już drugi sezon sięgam po te same i z czystym sumieniem mogę napisać sprawdzone przeze mnie kosmetyki. Uratowały mnie w ubiegłym roku i już dzielnie ratują dzisiaj.


Oillan ratuje moją skórę przez cały rok. Już po pierwszym miesiącu stosowania zauważyłam cudowne rezultaty. Moja skóra jest gładka, miękka i zdrowa. Wszelkie przebarwienia, stany zapalne zostały dzięki niemu załagodzone. Dodatkowo ma bardzo neutralny zapach, co dla mnie jest plusem, ponieważ codziennie używam perfum, a nie lubię mieszać zapachów kosmetyków. 

Ziaja to bardzo popularna marka. Znam wiele osób, które ją kochają i tyle samo osób, które nie znoszą. Ja trafiam do pierwszej grupy. Rewelacyjne żele do kąpieli, balsamy, cudowne kremy do rąk. Z tym zawsze kojarzę tą markę. W ubiegłym roku po raz pierwszy sięgnęłam po krem do rąk z serii Kozie Mleko. Do dziś mam go blisko łóżka i na noc pokrywam dłonie jego grubą warstwa. Kocham zapach kosmetyków tej serii. Na szczęście w kosmetykach pielęgnacyjnych do okolicy twarzy nie jest on tak intensywny jak przy chociażby kremie do rąk. Produkty tej marki oprócz tego, że są bardzo przystępne cenowo, są także wydajne i skuteczne w działaniu. Mleczko + tonik z serii Kozie Mleko to cudowny produkt, który nie tylko w końcowej fazie pomaga w demakijażu, a także oczyszcza i nawilża cerę. W tym wypadku 2w1 to dobra kombinacja. Szczególnie przemawia to do mojej osoby. Nie lubię godzinami sterczeć w łazience. 

Naturalny krem oliwkowy to także klasyk wśród kosmetyków marki Ziaja. Ma gęstą i ciężką konsystencję, przez co tworzy dobrą powłokę ochronną na naszej buzi, która teraz jest podatna na działania warunków atmosferycznych. Stosuje go zamiennie z innym kremem, ze względu na fakt, że moja cera jest mieszana i potrzebuje zmian kremów. Ten nie uczula mnie, ma przyjemny delikatny oliwkowy zapach i jest bardzo wydajny. Poza tym to w naszym domu unisex. Pan Mąż także dzielnie z niego korzysta i w jego opinii "Daje radę!".


Faworyt w jesiennej pielęgnacji. 


Olejek różany z Oriflame to mój hit. uwielbiam jego działanie. Delikatnie rozgrzewa cerę, tylko po to aby w kolejnym kroku działania nadać jej naturalnego blasku i ożywić kolor. Kiedy jestem niewyspana, zmęczona, mam zły dzień, to używam go na oczyszczoną skórę twarzy i po chwili widzę wspaniałe rezultaty. Jest także bardzo wydajny, niestety zbliżam się do Denka i muszę się zaopatrzyć w drugi taki sam lub podobny kosmetyk.

Jesień to także wariactwo mojej cery. Raz jest rewelacyjna i zdrowa, aby kolejnego dnia powitać mnie armią nieprzyjaciół. Zazwyczaj oszczędza czoło, nos, policzki. okolice brody, żuchwy to jednak teren bitwy. Czasami mam ochotę zamknąć się w czterech ścianach i nie wychodzić z domu. Ostatnio z koleżanką stwierdziłyśmy, że dopiero teraz przezywamy armagedon młodzieńczych wyprysków.  W walce oprócz maseczek oczyszczających i przeczekania bitwy pomaga mi sztyft z firmy Oriflame. Pamiętam, że jeszcze kiedy byłam małą dziewczynką, moja mama miała taki w kosmetyczce. Olejek z drzewa herbacianego działa łagodząco na podrażnienia, a zwartość alkoholu powoduje wysuszenie niepożądanej piramidki.  Zaopatruję się w ten sztyft od kilku lat. Sprawdza się idealnie. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)