czwartek, 26 listopada 2015

A co jeśli nie wyjdzie? Boisz się czy marzysz?

Żyję prawie 7 lat w związku.
Do tego związku 3 lata temu wprowadziły się także koty. 
W międzyczasie miałam swoją firmę, dodałam do swego wykształcenia studia podyplomowe, ukończyłam kurs dopasowany do moich kompetencji i zauważyłam, że ciągle chcę więcej. Poza faktem, że obecnie nie pracuję, a moim największym marzeniem jest nadal posiadanie własnej firmy ...to wiem, że nie mogę jej jeszcze otworzyć. Może niebawem...musi się udać! Dlaczego? Ponieważ wiem, że tylko to sprawi, że będę w 100% szczęśliwym człowiekiem.

Wiele moich koleżanek będących w związkach szybko stało się mamami. Ich świat stanął na głowie za sprawą dziecka. Było to zazwyczaj podyktowane świadomym macierzyństwem, przy niekoniecznie stabilnej pozycji zawodowej. Jednak udało im się w większości osiągnąć pewien stopień satysfakcji godząc obowiązki mamy i pracownicy, właścicielki firmy a nawet osoby bezrobotnej.
 Zazdroszczę im tego, bo sama wiem, że dopóki nie odnajdę w sobie spełnienia zawodowego, stopnia niezależności finansowej nigdy nie podejmę decyzji o macierzyństwie. Chyba jestem w tej wąskiej grupie kobiet, dla których to miłość jest ważniejsza od posiadania potomstwa.  Mam swoje dwa koty, mam moje marzenia. Czy jestem egoistką? Oczywiście! Czy tęsknię za beztroskimi wieczornymi wyjściami na drinka? Oczywiście! Czy gdybym 
Instynkt macierzyński albo jest, albo przychodzi kiedy musi, powiadają. Decydując się na związek, świadomie mówiąc "tak" przed Kierownikiem USC, czy księdzem w kościele, narażamy się na przynajmniej trzy razy w roku powielające się pytanie naszych bliskich: "A wy kiedy planujecie mieć dziecko?". 
Czy rzeczywiście przyjęcie obrączki ma oznaczać jednoznacznie decyzję o rodzeniu dzieci?
Czy posiadanie obrączki to jednak dowód na to, że wiążemy się z osobą, która będzie nas wspierać we wszystkim co robimy, będzie pomagać w realizowaniu marzeń i my będziemy dla niej siatką bezpieczeństwa?
Czy wszystko co robiliśmy będąc singlami jest automatycznie przekreślone w momencie podjęcia decyzji o małżeństwie?
Czy pomimo wszystko warto iść za marzeniami?
Oczywiście, że warto! Nawet jeżeli coś nie wyjdzie i po drodze, ktoś nam podłoży nogę, małe doświadczenie nie będzie przychylnie pomagać w osiąganiu celu, a ludzi życzliwych zliczysz na palcach jednej dłoni, to warto i koniecznie trzeba iść za marzeniami. Ważnym jest, aby robić to co się lubi i o czym się marzyło od długiego czasu.
Nawet jeśli jesteś czytającą mnie mamą z dwudziestką w portfelu tylko na kaszkę i słoiczek, singielką pijącą wino w kieliszku, kobietą w stałym związku stojąca przy garnku z makaronem, czy nawet jeżeli jesteś mężczyzną. który dziwnie się teraz łapie za głowę, to pamiętaj, że jesteśmy tak ułożeni, że potrafimy działać samodzielnie i nawet kiedy robimy coś wspólnie, to tylko nielicznym osobom udaje się. Nie jest to jednak powód aby zaniechać prób. Niewielu osobom udaje się odnieść przecież sukces w przeciągu 5 minut. Warto dbać o swoje szczęście, nawet kiedy wiatr nieprzychylnie wieje nam w oczy.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)