czwartek, 17 grudnia 2015

Każda kobieta ma swój skarbiec, drugie życie mebli- dajmy im szansę!


Marzenia spełniają się, jeżeli w nie wierzymy i dążymy do ich realizacji. Samo snucie myśli nie pomaga. Można wyczekiwać wymarzonej pracy, ale nie zdobędziemy w jej nie wysyłając CV i nie próbując swoich sił w zupełnie innych branżach, niż określonych zgodnie z kierunkiem naszego wykształcenia. Podobnie bywa z budowaniem rodziny i meblowaniem domu. W sumie to porównałabym całe nasze życie do wielkiego domu, o którym marzymy i który dekorujemy z biegiem czasu. To co osiągamy własnymi siłami i jak najmniejszym wkładem finansowym cieszy nie tylko nasz portfel, ale także za zasługa późniejszych pochwał ze strony najbliższych i obcych osób urastamy do bohaterów własnego wnętrza. Jeżeli znasz moje pierwsze posty, to wiesz także, że moje życie w ostatnim roku zostało przemeblowane, a raczej otrzymało szansę nowego białego wnętrza, które stopniowo nabiera kojących i ulubionych barw. 

Przy dobieraniu mebli do naszego mieszkania ograniczamy się mocno finansami i razem z Panem Mężem kombinujemy i wymyślamy meble, które będą dla nas ładne, niszowe i przede wszystkim niepowtarzalne. Stworzona wspólnie ława ze skrzynek do dnia dzisiejszego robi furorę wśród odwiedzających nas znajomych, a ustawiona w sypialni toaletka przynosi na usta uśmiech nie tylko mój, ale także bliskich memu sercu kobiet. Toaletka jest całkowicie wykonana z drewna sosnowego i stanowiła całość wraz z pełną sypialnią znajomych mojej mamy. Mama otrzymała ją w trakcie, gdy akurat wymieniali wszystkie meble i za bardzo nie miała na nią pomysłu. Ba! Ona chciała ją wyrzucić na śmietnik. Nie mogłam jej na to pozwolić i chociaż sama w tamtym czasie nie miała na nią miejsca, to z tyłu głowy był już cel zakupu mieszkania, w którym znajdzie się pokój sypialniany. 

Toaletka w pierwszej fazie swej wędrówki między domami nie przypominała tej ze zdjęcia. Lustro było już mocno zacienione, kolor raczej przypominał kość słoniową, a gałki były z plastiku. Wymagała tzw. oswojenia i kilku radykalnych poprawek. Pan Mąż dzielnie ją szlifował i pomalował na biało, mama dołożyła o niej nowe lustro, a ja wyszukałam odpowiednich gałek i oczywiście zajęłam się wypełnianiem jej wnętrza. Jan na typową toaletkę przystało, moja skrywa wszelkie skarby, takie jak perfumy, wody toaletowe, kosmetyki i biżuteria. Znalazłam nawet miejsce na rodzinną butelkę wody toaletowej Pana Męża. Reguła ta sama, która panuje w szafie.  Uroku dodały jej ostatnio cudem złowione w Biedronce lampki led, lampion w formie sowy oraz szkatułka z lustrzanymi bokami, która pochodzi z Home&You. 





Na blatach zawsze trzymam kosmetyki szybkiej korekty, czyli ulubione obecnie pomadki oraz rewelacyjny puder z Bell. Nie sądziłam, że po latach wrócę do tego kosmetyku. Jest tani i świetnie sprawuje się na mojej twarzy. Nie wychodzę z domu bez zegarka, który skradł me serce ze względu na prostą formę i bransoletki. Na rzecz bransoletek zrezygnowałam nawet z łańcuszka, który był nierozerwalną częścią mojej szyji. Kalendarz znaleziony w kot w worku i okulary to podstawa. Muszą być blisko mnie, abym mogła widzieć i abym mogła planować podbój świata, ha!



Może wasze ciocie, babcie, mamy skrywają w domach piękne meble, których już nie potrzebują. Czasami wystarczy troszkę czasu i chęci, aby nadać im nowy wygląd. Przedłużając żywotność mebli drewnianych, nie tylko oszczędzamy pieniądze i wspieramy środowisko, ale przede wszystkim tworzymy coś niepowtarzalnego, zupełnie naszego i unikalnego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)