Przyjemne zasypianie z książką w dłoni. Wielka Magia od Elizabeth Gilbert

Z bestsellerem Elizabeth Gilbert o tytule Jedz, módl się, kochaj poznaliśmy się kilka lat temu i trafił w ręce i na tzw. leżakowanie do mojej mamy. Kiedy jednak na każdym portalu, Instagramie i blogach w tle zaczęła się pojawiać piękna i przykuwająca wzrok okładka książki Elizabeth, to wiedziałam, że prędzej czy później trafi ona i w moje ręce. Jestem z natury estetką i osobą kochającą kolor fioletowy. Jest to kolor który jest od dawna związany z siłami magicznymi, entuzjazmem i rozwojem świadomości. Trafnie więc dobrano do przykuwającego wzrok prostego tytułu - Wielka Magia, szatę graficzną książki.
W grudniu, kiedy to wszelkie promocje w sklepach wabią klientów czerwonymi metkami, ja poluję na książki. Słowa zawarte na kartkach papieru kupuję tak samo chętnie jak buty. W moje ręce z jednej z internetowych księgarni wpadła przed Mikołajkami ta pozycja i kilka innych. Z książką Elizabeth Gilbert polubiłyśmy się szybko, a pełne zapoznanie zajęło nam dwa wieczory. Przyjemnie nam się razem zasypiało i z pewnością wrócimy jeszcze do wspólnej konwersacji. 
Książka Wielka magia to troszkę pamiętnik, notatnik, zbiór listów bez dat i miejsca ich napisania a przede wszystkim dla mnie to monolog pisarki, która swoimi refleksjami na temat zdobywania, posiadania talentu, tworzenia, pasji, strachu, złości twórczej pragnie pokazać czytelnikom, jak wartościowymi są osobami. To książka napisana w prosty sposób i wypełniona marzeniami. Jest w niej wiele zdań, które z pewnością wielokrotnie sami słyszeliśmy od rodziców, szefa, ukochanej osoby, przyjaciela. Czasami nie zwracamy na nie uwagi, bo zbyt szybko chcemy pójść do przodu. Nie zawsze bieg i królicze tępo wychodzi na dobre procesowi tworzenia. Książka E. Gilbert jest jak szklanka dobrego pobudzającego koktajlu. Dobrze wstrząśnięta, a w pewnym momencie jej czytania możemy dojść do wniosku, że sami bylibyśmy w stanie napisać podobną. Pewnie dlatego ma tak samo wielu fanów jak i antyfanów. Jest po prostu przyjacielską radą, wskazówką, nie ma w niej wielce górnolotnych wykładów i tez. Każdy czytelnik znajdzie w niej trochę dobra, z cała pewnością pasji, wyobraźni i wiele wspomnień z osobistych doświadczeń pisarki. 



Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że to dobra i przyjemna książka na zimowe, leniwe wieczory dla osób, które w tym aktualnie momencie swojego życia rozwijają swoją pasję i snują plany na przyszłość. Czyta się ją z przyjemnością za sprawą prostych zdań, rozdziałów, które są hasłami przewodnimi i kilku zabawnych momentów. Potrafi skłonić do refleksji, ale raczej w tym pozytywnym jej wydźwięku i o to właśnie autorce chodziło. Nie stawia na proste nogi, ale jest raczej jak krótka pogawędka z osobą o artystycznej duszy, która popełniła kilka błędów, wyciągnęła z nich wiele wniosków i przede wszystkim nie starała się zmieniać siebie, aby wpasować w trend, świat, ludzi. Kreatywność w końcu ma się opierać na magi tworzenia czegoś nam bliskiego i pięknego, nie na klonowaniu :). 

Czy jest w niej wielka magia?
 Jak się ponownie okazuje, magia tkwi w prostocie i prawdzie. 

Komentarze

Popularne posty