wtorek, 23 lutego 2016

Oskar wędruje do....

...no właśnie do kogo? Internety huczą, że  to najwyższy czas aby Leo zgarnął Złotego Nagusa. Nawet biodra Lady Gagi i niedźwiedź stojący na drodze mają zostać pokonani przez rozpędzonego po nagrodę akademii Leosia.
Szczerze to żal mi go, bo naprawdę ten facet zasłużył  na Oskara...ale chyba nie za rolę w Zjawie. Ja osobiście i błagam bez linczu, nie mogłam zrozumieć nad czym ludzie się tak zachwycają. No po prostu nie  mogłam przez nią przebrnąć. Leo miał kilkukrotnie świetne wcielenia w innych produkcjach.  Dawno, dawno temu były sobie inne gale oskarowe. Chciano nagrodzić Leonarda za wcielenie się w rolę w: rewelacyjnym Co gryzie Gilberta Grape'a, potem był wręcz bajkowy Aviator, następnie dla mnie osobiście jeden z ulubionych filmów z Leo - Krwawy diament i wreszcie lekko przedłużony, ale nadal fajny  Wilk z Wall Street. Za rolę we wszystkich otrzymał nominacje. Całkiem zasłużoną. Zjawa... to bieg po błocie, krew, pot, blizny i dobrze, że tego smrodu nie było czuć podczas próby ogladania. No nie polubiliśmy się z Leo w tym filmie i chyba jednak będzie musiał wcielić się w kolejną rolę, aby złoty, nagi pan trafił na jego półkę w sypialni.
 Ogółem tegoroczny wachlarz filmów nominowanych nie zachwyca, chociaż pewnie za szybko te słowa wpływają ze mnie, a do obejrzenia nadal pozostały: Brooklyn, Pokój, Trumbo, Spotlight , Big Short, 45 lat. Ogółem troszkę tego jest, ale ja pewnie zdania na temat Zjawy nie zmienię. Po prostu jest to dla mnie bardzo ciężki, szary i nudny film.
Pan Mąż nie mógł się doczekać kolejnego dzieła Tarantino. Oczywiście mowa tu o Nienawistnej Ósemce. W tym wypadku także mieliśmy nieco większe oczekiwania, a skończyło się na lekkim uśmiechu i może dwóch zdaniach na temat filmu tuż po seansie. Oczywiście montaż, dialogi, ogrom sztucznej krwi i przerysowane postacie znalazły swoje miejsce w Nienawistnej... może jednak my zbyt wiele fajnych filmów ostatnio oglądaliśmy, a Tarantino przestał być szokujący.  Mówiąc o odgrzewanych. wracając do filmu.  Generalnie jak powszechnie wiadomo,  Tarantino albo się kocha albo nienawidzi. Ja i Pan Mąż kochamy, ale namiętna miłości akurat do tego filmu nie zapłonęła. Reasumując- można obejrzeć, ale raczej tylko raz.
Plotka głosi, że oprócz niedźwiedzia, największym zagrożeniem dla Leo jest Eddie Redmayne, który wcielił się w podwójną rolę w filmie Dziewczyna z portretu. Ten film widziałam z przyjaciółką, bo to jest raczej specyficzna produkcja. Pan Mąż pewnie usnąłby w połowie. Za mało tu akcji, za dużo pończoch. Nam, kobietom film podobał się bardzo, ale...no właśnie, znowu jest tu ale. Według mojej oceny akcja zbytnio się zawęziła i końcówka była wręcz wymuszona. Napisy końcowe spływały po biegu maratońskim głównych postaci, nie w każdym wypadku udało się dotknąć mety. Za mało w tym wszystkim było uczucia, za dużo codziennej plątaniny pomiędzy wizytami u lekarzy, a mierzeniem damskich ubrań. Spotkałam się z opinią, że bohaterowie byli słabo zbudowani i rzeczywiście coś w tym jest. Poza tym obraz ogląda się z uwagi na charakteryzacje, zdjęcia, muzykę, bardzo bardzo przyjemnie. Podkreślę jednak ponownie, że jest to raczej film dla kobiet, lub bardzo wrażliwych facetów.
Czekam na motywację aby zabrać się za Brooklyn i Big Short. Na temat tych filmów słyszałam całkiem dobre opinie. Niestety boję się, że będzie jak ze Zjawą... Ten film poleca się tak głośno, że czasami myślę, że ktoś robi to za pęto kiełbasy. Może jednak obejrzę jeszcze raz Tańczącego z Wilkami? To dopiero był film o niesamowitej przygodzie i odwadze.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)