wtorek, 8 marca 2016

Dzień Kobiet czyli #whoruntheworld !



Już jako mała dziewczynka przyzwyczajona byłam do obchodzenia święta 8 marca. Przed rozwodem moich rodziców to święto było zawsze okraszone kwiatami i czekoladkami. Tata zabierał nas na pizzę do Płocka, bo tam była w połowie lat '90 najlepsza. Pizza z pieca, na cieniutkim cieście, z pysznym sosem o iście włoskim smaku. Pod koniec lat '90 nadal były kwiaty i czekoladki, mama sama przynosiła je z pracy. Z uwagi na stanowisko jakie zajmowała zawsze jej pokój był wypełniony różami, tulipanami, a na biurku stała dobra kawa. Nie, nie nie byłą dyrektorem, ani nawet kierownikiem. W taki sposób ceniono jej uśmiech i pomoc przy organizowaniu pracy szefostwa. Moja mama całe życie była mamuśką i sekretarką, przez co kobietą zadbaną, często niestety zmęczoną, ale pomimo wszystko uśmiechniętą. Podziwiałam ją i strasznie chciałam być taka jak ona, bo przecież ona zawsze przynosiła tuziny kwiatów do domu, bombonierki i piekła pyszne ciasta aby wszystkim było miło z okazji tego święta. Śmiesznie się czuję, kiedy pomyślę sobie teraz jak to wyglądało kiedyś. Dziś są marsze feministek, pikiety kobiet walczących o legalną aborcję, tłumy dziewczyn szykanują ten dzień, mówiąc że to takie komunistyczne święto.

Rajstopy i goździki dla Pań!




Z perspektywy czasu tęsknię za tamtymi dziecięcymi latami, kiedy na ten dzień szykowałam sobie najlepszą sukienkę i czyściłam lakierki. Włosy zawsze miałam rozwichrzone, ale wtedy wyjątkowo pozwalałam mamie, żeby zaplotła mi te śmieszne warkocze zakończone gigantycznymi kokardami. Czasem nawet mogłam pomalować sobie u babci paznokcie białym, perłowym lakierem. Normalnie czad! Zupełnie jakbym podróżowała wehikułem czasu. Dziś jest inaczej. Czasami jakiś kolega napisze na FB wiadomości, albo prześle uśmiechniętą emotikonę. Mąż pewnie złoży życzenia przed snem, albo nawet nie złoży. To przecież takie wdzięczne święto. Święto celebrowania faktu, że jesteśmy kobietami. Każda z nas jest zupełnie inna, nie ma dwóch identycznych, każda z nas ma wiele zalet i wiele siły aby często pomagać innym, którzy tego wsparcia potrzebują. To takie piękne być kobietą. Absolutnie nie przeszkadza mi traktowanie mnie w ten sposób. Otwieranie drzwi, wieszanie płaszcza, odsunięcie krzesła w restauracji, podarowanie bukietu kwiatów, czekoladek. W ciągu tych 365 dni tak niewiele jest czasu , kiedy możemy cieszyć się własnym świętem. Dla mnie Dzień Kobiet to dzień, kiedy kobieta kobiecie, a przede wszystkim mężczyzna kobiecie okazuje szacunek. Dla panów to często przypominajka o  tym, że czasami chcemy się poczuć wyjątkowo, okazja do obdarowania kwiatkiem, pocałunkiem w policzek. Pamiętajcie, że kobiety, to docenią.To bardzo drobne gesty, a o dziwo takie często mają największy wydźwięk. Rozumiem oczywiście zdanie wielu kobiet, że nie chcą tego święta obchodzić z różnych powodów, przekonań, tradycji. Szanuję ich decyzję, chociaż do ich grona zaliczyć się nie mogę. Jestem całkowicie za pozostawieniem i celebrowaniem tego święta. Może przemawia przeze mnie troszkę próżności, ale w końcu to także cecha kobiet. Dla mnie rzeczywiście to święto pokazuje jak jestem sentymentalna i wrażliwa w swej kobiecej naturze. To także dzień w którym zawsze będzie mi miło przyjąć dobre słowo, napić się kawy z przyjaciółką, nawet samej sobie sprawić prezent. Dziś w końcu jest tyle okazji. Wszystkie moje ulubione sklepy oferują Nam wielkie rabaty, aż w głowie się kołuje, a przecież samej sobie także można podziękować. Można wyrazić do siebie szacunek za przetrwane trudnych chwil, za próbę walki nad lepszą JA, za walkę dalej, za zmiany w sobie. W końcu jestem kobietą i nie wstydzę się tego! Mam nadzieję, że żadna z Was się tego nie wstydzi, bo przecież każda z nas jest wyjątkowa, a dziś to jeszcze wskazane uśmiechnąć się do siebie w lustrze i do siebie nawzajem. Ja uśmiecham się do każdej z Was.  Każda okazja jest idealna do celebrowania faktu, że czujemy się świetnie w kobiecej skórze.




Podziel się swoją opinią :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)