poniedziałek, 14 marca 2016

Wiosenne porządki

Pogoda zaczyna nas rozpieszczać i już się cieszę na nadchodzący weekend. Wszystko zapowiada się interesująco i dosyć rozrywkowo, a rozrywka to ostatnio moje hobby.  Zimowa plucha odeszła w zapomnienie i coraz wcześniej zaczęłam się zrywać z łóżka. Nie jest to pobudka spowodowana podgryzaniem stopy przez Salema, ani biegania nad głową przez Janka. To samodzielne otwieranie oczu i stawanie na proste nogi. Dla mnie oznacza to świetny stan- przychodzi pora na uwolnienie skumulowanej energii i wprowadzanie dodatkowych aktywności. Książki oczywiście nadal będę pożerać tonami, a ulubione seriale nie znikną w czeluściach zapomnianych portali internetowych. Energia uwalniana wiosną to dodatkowe siły na spędzanie dnia, późne zasypianie jak zawsze, ale wstawanie o wiele wcześniej niż dotychczas. Ostatnio obudziłam się o 5.40!!! Nie wiedziałam co mam ze sobą począć, bo Pan Mąż smacznie chrapał, a kocury jeszcze nie wpadły w szał budzenia i błagania o śniadanie Może to jest czas na kolejną próbę rozpoczęcia przygody z bieganiem? Strój przygotowany, buty leżą w kartonie, a sąsiedztwo lasu tylko pomaga w podjęciu właściwej decyzji. Nie będę ściemniać. Nie mam super kondycji, nie lubię biegać, ale myślę, że wszystko jest możliwe jeżeli staramy się coś osiągnąć. Nawet jeżeli przebiegnę 3 kilometry, to będzie dla mnie sukces. Potwierdzenie, że skoro udało się przebiec 3, uda się za jakiś czas przebiec 4, 5, 6.... Zamierzam ostro o to powalczyć! W ubiegłych latach próbowaliśmy z Panem Mężem wspólnych treningów, jednak to zupełnie nie dla nas. Wolę sama, w swoim tempie, bez podkręcania , bez oglądania jego pleców. Zakładam słuchawki na uszy, troszkę sobie przejdę, troszkę pobiegnę, troszkę popłaczę, że już nie mam siły, ale trzeba! Każdy ma swój złoty środek, każdy ma swoje własne trudne początki. Cieszę się, że las tak ładnie spogląda na mnie kiedy się męczę. Słoneczko działa na mnie  lepiej niż najmocniejsza włoska kawa.
Dziś nastał dzień, kiedy pierwszy raz od dawna zatęskniłam za zdobywaniem szczytów swoich możliwości. Wiem, że zacząć biegać będzie najtrudniej, a to dlatego że nie przepadam za lekkoatletyką. Siłownia, basen, zumba. O tak! To coś dla mnie. Ostatnio potrzebowałam wyciszenia, wycofania, uporządkowania myśli, marzeń, nadziei i schowania na dno szafy rozczarowań i smutku. Bieganie, tak sobie myślę i czytam o nim, podobno pomaga oczyścić umysł i wydobyć wielką energię z naszego ciała. To mi się bardzo przyda! To także sport, który można uprawiać w samotności, a ja tego przy wielkim wysiłku i pokonywaniu własnych słabości wymagam. W grupie zatracam swój unikatowy indywidualizam, potem ciągle mi mało. Słuchawki na uszy, wiatr we włosach i pot spływający z czoła. Już to widzę oczyma wyobraźni. Jutro postanawiam wyjść! Tak, zrobię to jutro! Mam zacny plan wstać o 7 i iść biegać po lesie.
W końcu przy poniedziałku dokonałam prawie niemożliwego i urosłam w oczach Pana Męża.   Dzisiaj wstałam o 4, a to dla mnie było naprawdę kiedyś nieosiągalne. Mało tego ja wstałam, uszykowałam się, umalowałam, nawet zdążyłam zrobić śniadanie i je zjeść. BA! Nawet kawkę wypiłam i ruszyliśmy z Panem Mężem na Dolny Śląsk. Siedzę sobie teraz w Season Bistro i zajadam lekką pizzę z tortilli. Naprawdę rewelacja, pizza i Śląsk. Wiem już co to zrywka! A wy wiecie?





Podziel się swoją opinią :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)