To do before 30! Berlin 2016

Na początku roku, kiedy zaczynałyśmy planować prezent dla jednej z Nas, padł pomysł podróży weekendowej.Takiego babskiego wypadu, tylko my, torby, mapy i lekki plan co należy zobaczyć. Skoro ta pierwsza trzydziestoletnia kocha Berlin i wciąż mówi, jak bardzo chciałaby w nim zamieszkać, to oczywistością było wyszukanie fajnego połączenia, świetnego noclegu i zebranie naszych czterech par pośladków w grupę zwartą i gotową na przygody. Znamy się od podstawówki, dzieliła nas ulica, różne podwórka, różne poglądy, ale łączy poczucie humoru, szacunek do siebie, zrozumienie i jakaś taka niewidzialna nić, która poskładała nas w całość. Oczywiście to nie koniec. To zaledwie początek tych wspólnych podróży. Berlin był tylko miłym rozpoczęciem wspaniałej przygody, setki wspomnień i czasami niesamowitych kłótni. Z tym już się liczymy, bo przecież cztery głowy, cztery style, cztery bijące mocno serca i inne tryby życia. 
Ja naprawdę nie wiem, dlaczego my tak długo z podróżowaniem zwlekałyśmy. Wystarczyło kupić bilety za szkoująca kasę. Normalnie 30 zł do Berlina w jedna stronę?! Podobno można tez za 1 zł, jeżeli się trafi na mega promocję. Dla mnie taka była wystarczająca. Troszkę Euro, świetny hostel ze śniadaniem i żyć, nie umierać! Tak to ja mogę podróżować. Same w wielkim mieście, tysiąc atrakcji do zwiedzania, nogi po pierwszym dniu myślałam, że sama odetnę piłą mechaniczną od korpusu. Pomimo nadwyrężonego ramienia, kilku obtarć, przerażenia, że się spóźnimy na autobus powrotny i lekkiego deszczy drugiego dnia, to stwierdzam, że bawiłam się wybornie! Przygody z Berlina będziemy z pewnością wspominać jeszcze tuzin razy, ale czas planować kolejny trip. 



Wyruszałyśmy z Poznania. Polski Bus o 4.30 to już brzmiało jak masakra. Do tego doszło kilka sytuacji, które mogły nam pokrzyżować plany, ale na szczęście udało się i siedząc już na miejscu, słysząc dźwięk silnika poczułam się szczęśliwa. Nic nie mogło zepsuć nam tego wyjazdu. Kategorycznie tego zabroniłam :).


Mur Berliński, Kolumna Zwycięstwa, Sony Center, Berliński Niedźwiadek, Reichstag, Brama Brandemburska, Wyspa Muzeum, Zoo, Wieża i wiele wiele innych atrakcji można i da się sobaczyć w ciągu 48 godzin :), no oczywiście z przerwą na spanie. 



Jeśli nie masz zdjęć stóp i podłoża, Olfie - czyli wpadającej mnie w kadr selfie, zdjęcia z konikami oraz zdjęcia chociaż jednego kota, to nie masz zdjęć ;). Jako przykładna żona Pana Geodety, także pocztówka dla Niego. 

                                       

Berlinie, o Berlinie jeszcze tydzień temu byliśmy razem... Z pewnością jeszcze się zobaczymy, bo masz o wiele więcej do zaoferowania, a to co widziałyśmy to był bieg przez płotki. Nadejdzie czas na maraton.    
                                   


Podziel się swoją opinią :)

Komentarze

Popularne posty