Małe marzenia można spełniać szybciej!

Nowa Zelandia
Australia
Włochy
Dom na Kostaryce
mała działka w Bieszczadach


prawo jazdy
auto
świetna i lubiana praca
dobra miłość
zdrowa sylwetka

To tylko niektóre moje większe i mniejsze marzenia. Kilka już zrealizowałam, niektóre wskoczyły właśnie na piedestał marzeniowej piramidki, a o innych nadal śnie. Te ostatnie to niby małe marzenia, ale wymagające poświęcania dużej ilości czasu, odłożenia sporej gotówki i odwagi.

Uwielbiam ten moment, gdy coś się udaje. Chociaż bywam sceptycznie nastawiona, wręcz kipię negatywnymi myślami i piszę czarne scenariusze, to jednak jakimś cudem osiągam cel. Nie posiadałam się z radości, gdy 2 czerwca udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy. O terminie wiedział jedynie Pan Mąż i miał ze mnie niezłą bekę, gdy wstając o 6 rano zadawałam mu setkę pytań odnośnie stanu technicznego auta i wykonywania manewrów. Uciekł czym prędzej do pracy i śmiał się ze mnie, że przezywam to gorzej niż nasz ślub czy inne ważne momenty w życiu. Ja sama już nawet miałam plan aby jakimś cudem na ten egzamin nie dojechać ;). Na szczęście przemogłam się, odsunęłam negatywne myślenie na bok, pomyślałam jak wiele udało mi się do tej pory już osiągnąć i napędziłam się myśleniem typu "będzie co ma być". Egzamin okazał się być stresującym przeżyciem, ale na szczęście trwał tylko nieco ponad 30 minut, a wszelkie błędy udało mi się skorygować. Dawno nie czułam takiej satysfakcji i dumy. Co prawda prawie po 8 latach od kursu, ale czuję się tak jakbym zdawała go dopiero pierwszy raz. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mogła kolejny plastik wsunąć do portfela. 

Czasami potrzebujemy dobrego momentu na realizacje marzenia. Ja musiałam dojrzeć, nabrać pewności siebie(chociaż w dniu egzaminu nadal wyszła ze mnie panikara). Chciałabym aby wszystkie marzenia można było realizować krok po kroku. Marzysz - robisz - spełniasz marzenie! Świat były przepełniony szczęśliwymi ludźmi. Każdy miałby szansę na samorealizację albo chociaż jedną podróż w odległe miejsce. Utopijna myśl. Wszak mamy wiele możliwości, granice są otwarte, wciąż dostajemy nowe szanse od losu i sami jesteśmy jego kowalami, ale wciąż jest w nas strach i wątpliwości. Czasami chciałabym mieć w sobie tak wielką odwagę, aby spakować walizkę, sprzedać niepotrzebne rzeczy i ruszyć przed siebie, ruszyć chociażby do Nowej Zelandii, albo nawet ruszyć w Bieszczady. Wybudować tam małą chatkę, uprawiać zioła, robić świece, czytać książki, napisać własną... ech ...
Mówi się, że kto nie marzy ten umiera. Może to własnie dobrze, że wciąż chcemy więcej i więcej. Nie spoczywamy na laurach i chcemy dosięgać najwyższych gwiazd. Porażki też bywają konstruktywne. Można nabrać dystansu, poznać swoje słabości, zwalczyć je i ulepszać swoje działania, a marzenia w głowie nadal przypominają szczyty, na które chcemy wejść i pozostawić tam swoja flagę. Oj, marzy mi się....





Podziel się swoją opinią :)

Komentarze

Popularne posty