środa, 13 lipca 2016

Każdy ma w sobie coś z artysty- Prisma uwalnia ten potencjał.

Codziennie rozrzucam w artystyczny sposób bluzki, spodnie i sukienki. Buty zdobią półki jak małe rzeźby, flakony perfum ozdabiają sypialnie, a kolorowe paznokcie są indywidualną sztuką pop art. Lakier na lewej dłoni wygląda jakby ciemniej, warstwy są nierówne, a palce upaćkane na czerwono, zielono lub turkusowo. Nie nie pójdę na hybrydy! Zrobię sobie własne, kolorowe cacuszka, takich z pewnością nie będzie miał nikt. 

Sałatka jak najpiękniejszy bukiet z kwiaciarni pięknie prezentuje się na stole, a drinki ombre z sokiem z pomarańczy i grenadiny cieszą oko gości. Każdy się zachwyca ferią barw obrusa, serwetek, sukienka gospodyni nie przypadkowo pasuje do karty dań, a misternie wykonany makijaż przyciąga uwagę nawet Pana Męża. W większości jesteśmy wzrokowcami. Jedzenie oprócz pięknego zapachu, musi także pięknie wyglądać, ubrania dobieramy nie tylko do sylwetki, ale także pod względem typu urody- pory roku etc. Zdjęcia wrzucane na profilach społecznościowych muszą być niekoniecznie wykonane najlepszym aparatem na świecie, ale przedstawiać ładny kadr, a jak coś nie wyjdzie to można to wszystko naprawić. 


W weekend przepadłam i ja. Najpierw to Pan Mąż siedział pochłonięty obróbką, co chwila wykonywanych nowych zdjęć. Pstryk! Kubek. Pstryk! Salem. Janek. My. Pstryk! drzewo. Myślałam, że oszaleje. Kiedy już prawie wychodziłam z siebie podczas prowadzonych monologów, odezwał się. Rzekł jedno zdanie: Zainstaluj sobie aplikację Prisma. Zrobiłam to i się zaczęło. Jedno zdjęcie za drugim, chwile euforii jakie to jest piękne, chwile ekscytacji, że z pewnością coś można wydrukować i powiesić na ścianie. To są małe spersonalizowane dzieła sztuki. Kiedyś człowiek myślał, że Instagram to ma dopiero fajne filtry, potem przyszła pora na Snapchat, a teraz pojawiła się Prisma, która dosłownie zahasztagowała social media. Znajomi, celebryci, gwiazdy, firmy, dosłownie wszyscy wrzucają co rusz nowe zdjęcia wykonane za pomocą właśnie tej aplikacji. Ludzie się zachwycają, lajki rosną jak na drożdżach i oczywiście pojawiają się pierwsi hejterzy. Przecież nie mogło by zabraknąć narzekaczy. Niektórzy pokochali aplikację, inni już snują na jej temat teorie spiskowe. Jeszcze trochę i dojdzie do tego, że będziemy się bali wcisnąć enter. Heh. 

Macie już tą aplikację? Przepadliście tak samo jak my odkrywając jej możliwości? Miłego dnia! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)