wtorek, 5 lipca 2016

Współczesna kobieta to....

...kobieta, od której się wymaga wiele. 


Czasami odnoszę wrażenie, że nie tylko ja sama i moje najbliższe środowisko wymaga ode mnie abym była miła, zabawna, wiecznie uśmiechnięta, skromna, cicha, posłuszna i ugodowa, ale także ludzie którzy widzą mnie pierwszy raz. Oni także stawiają przede mną ogromne wymagania, a wcale mnie nie znają. Czy my czasami nie przesadzamy z dążeniem do doskonałości? Tyle uroku tkwi w śmiesznych sytuacjach gafach, a nawet kłótniach. Jesteśmy trzymane w ryzach przez globalne wyobrażenie o nas, a przecież nie jesteśmy doskonałe. 

Z pewnością każda z nas nie jeden raz palnęła coś głupiego, wyszła na totalna idiotkę, krzyknęła zbyt głośno, nie pomalowała paznokci lub pomalowała zbyt ciemnym lakierem, a akurat dress code  tego zabrania, etc. Czasami oczami wyobraźni widzę jak z samego rana skanuje nas specjalna maszyna i eliminuje zachowania zgodne z naszą własną indywidualnością. Zostajemy zaprogramowane na jeden wspólny program i mamy zgodnie kiwać głowami, mówić to co należy, no wiecie...ogółem nie jesteśmy sobą. Jest jedyne antidotum. Prawdziwa natura może z nas wyjść jedynie podczas wyprzedaży! Ha! Jak stado hien przemierzamy sklepy, wydrapujemy sobie oczy w poszukiwaniu swojego rozmiaru, narzekamy na kolejkę do kasy i na jakość towarów. Kiedy chcesz poznać prawdziwe oblicze swojej kobiety zabierz ją do centrum handlowego,... albo na basen. Media kreują od lat kobiecą sylwetkę, kreatorzy domów mody obmyślają trendy, socjolodzy wrzucają co rusz nowe badania do internetu, a nam wciąż rośnie poprzeczka. 

Kiedyś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, podczas której zadano mi pytanie o stan cywilny, ponieważ specjalnie go nie wpisałam. Przecież nie muszę. Kolejne pytanie, chociaż nie powinno było paść miało na celu wydobyć informacje o moich staraniach o dziecko, a ostatnie najśmieszniejsze dotyczyło zazdrości mojego męża.  Na koniec "rekruter" przeprosił mnie za te pytania i już całkiem luźno wytłumaczył, że szef mu kazał je zadawać. Wówczas podniosło mnie to na duchu. Wiedziałam, że tej pracy już nie chcę, bo źle czułabym się w takiej firmie, a dodatkowo pomyślałam o mężczyźnie z którym rozmawiałam. Na początku to ja czułam się oburzona i zażenowana, ale jak on musiał się czuć? Przed nim postawiono zapewne ultimatum lub nawet nie poinformowano go, że w taki sposób nie można rozmawiać z potencjalnym pracownikiem. To jego całe tłumaczenie i przepraszanie było z pewnością dla niego krępujące. Wtedy pomyślałam, że jednak nie tylko my- kobiety mamy przekichane. Mężczyzna, który ma na utrzymaniu rodzinę, nad którym codziennie wisi szef bufon, także nie ma najlepiej. Nie dość, że to walka samców, to jeszcze zawsze startuje z przegranej pozycji. 

Wracając do nas. Wszyscy łącznie z nami samymi stawiają wobec nas wymagania, wymagania które często są zaprzeczeniem siebie nawzajem. Rodzice chcą abyśmy rodziły szybko dzieci, firmy już mniej, mężczyźni chcą byśmy były seksowne i szczupłe, nasze przyjaciółki chcą byśmy były szczęśliwe chociaż powinnyśmy zrzucić 5 kilo. W takim mętliku łatwo zwariować. Nie dość, że z natury wiemy, że to hormony maja wiele do powiedzenia, to jeszcze same nie wiemy dokładnie jakie chcemy być, lub chcemy tak wiele, że przytłacza nas to całe dążenie do doskonałości. Osobiście bardzo się ciesze, że dostęp do chirurgii plastycznej nadal nie jest łatwy i tani w naszym kraju oraz, że bardzo drogie i zagraniczne firmy mają swe salony tylko w większych miastach. Zapewne w tej całej pogoni za "idealną kobietą", duża grupa przeciętnych gospodyń domowych wyglądałaby jak kopia ulubionej aktoreczki z serialu, a odsetki od niespłaconej raty kredytu rosłyby jak grzyby po deszczu.

Więc co mamy robić aby sprostać wszystkim wymaganiom? Otóż, nic, dosłownie mamy robić NIC. Dlaczego? Bo tak naprawdę nie musimy być odpowiedzią na wszystkie wymagania. Każda z nas jest inna. Każda ma w sobie inne emocje, uczucia, wady, zalety. Każda z nas jest doskonała w czymś, co kocha, a niedoskonała w czymś, czego nienawidzi. Każda z nas ma swoją własna naturę i swój rozum. Dla każdej z nas piękno jest czymś innym. (Tak zapewne powiedziałaby moja ukochana babcia. Ona to się znała na ludziach! Jedna wizyta i już wiedziała czy warto, czy nie warto często do siebie dzwonić.) Nie musimy być doskonałe, nie musimy zaspokajać potrzeb wszystkich ludzi. Musimy dbać o swoje własne wewnętrzne bezpieczeństwo, pielęgnować dobre uczucia i emocje, doskonalić się w umiejętnościach, które nam świetnie wychodzą. W obecnych czasach jesteśmy bardzo silne i chcemy być zawsze dwa kroki do przodu, ale pamiętajmy, że to nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. 

Kobieto! Usiądź. Zwolnij! Uśmiechnij się. Zdystansuj się! Pokochaj siebie,


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)