środa, 10 sierpnia 2016

Spowiedź Trzydziestolatki

Dokładnie tydzień. Tyle czasu minęło od przekroczenia przeze mnie granicy trzydziestu lat życia. Wiem, że jeżeli kolejne lata maja chociaż w połowie przypominać ostatni rok, to ja się na to wszystko piszę! Nie będę grymasić i marudzić, bo to był wspaniały rok mojego życia. Jestem za  wszystkie doświadczenia wdzięczna, wiele mnie nauczyły.  Moje życie może nie jest nadal mocno poukładane, ale jest zgodne z moimi uczuciami i w pełni oddaję się realizacji swoich pasji. Scenariusz życia pisze się na równi z opowiadaniem, a kolejne dni zaskakują mnie jeszcze milej. 

To był rok szczerości wobec siebie. Rodzina stała się dla mnie wartością stałą, doceniłam i poznałam także lojalność prawdziwych przyjaciół. Pokochałam swego męża jeszcze bardziej, a nie sądziłam nigdy, że jest to możliwe. Dwa puszyste i gorące kocury wygrzewają się co wieczór na moich kolanach, biblioteczka z książkami ochoczo powiększa swe gabaryty, a wieszak z sukienkami w szafie wygląda naprawdę imponująco. Jest pięknie. O tak! Polubiłam siebie i nie walczę  z odbiciem w lustrze. Mam to co mi natura dała i już wiem, że tylko własną akceptacją siebie jesteśmy w stanie uporać się ze swoimi wadami. Pamiętajmy jedynie, że wszystko ma swoje granice. 

Trzydzieste urodziny nie mogły być lepsze. Tego poranka, 3 sierpnia, tydzień temu poczułam się bardzo szczęśliwa. Niespodzianka przygotowana przez najbliższych przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Niebawem kolejne wyjazdy z moimi przyjaciółkami, także trzydziestkami, upragnione wakacje z Panem Mężem i świąteczny wyjazd. Wszystko zaczyna się układać w cudowny obraz i  nie przeszkadzają mi w nim odcienie granatu i czerni. Wszystko musi mieć swe dobre i złe strony. Musi być równowaga. 

Trzydziestoletnia ja, to nadal Ola, która ma wielkie marzenia, czasami zbyt dobre serce i przekrzywiony nos od zadanych ciosów. Nadal jest jednak uśmiech, którym obdarowuje kochanych ludzi. Jest także pazur i trzaskanie drzwiami, kiedy mam już naprawdę dość! Jest prawo jazdy! Jupi! Tak bardzo chciałam to zrobić przed trzydziestką i udało się! Jest miłość i pasja, humor i energia, a także tyle pięknych, nowych miejsc, tylu pięknych nowo poznanych ludzi, tyle cudownych marzeń, które czekają na ich spełnienie. Teraz pierdoły. Moja cera nigdy nie wyglądała lepiej! Jest też blond i w końcu nie jest to odcień kurczakowy. Więcej pewności siebie? O tak, zdecydowanie dobrze mi w tym wcieleniu! 

Dziś lubię siebie taką jaka jestem, ale zmieniam się wciąż i te zmiany przyjmuję ze spokojem.
Trzydziestka to nic złego. W Lidlu nadal pytają mnie o dowód....;) 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)