czwartek, 1 września 2016

Sierpień 2016 w migawce

Kilkanaście lat temu uwielbiałam ten dzień. Powrót do szkoły oznaczał nowe, kolorowe zeszyty, wielkie zakupy przed 1 września, szkolne zabawy, nowe znajomości i oczywiście wycieczki klasowe. Uwielbiałam na nie jeździć. Ominęła mnie tylko jedna. Pamiętam, że klasy jechały w góry, a ja nie mogłam z uwagi na obitą kostkę. Podstawówkę i gimnazjum wspominam z uśmiechem na ustach. To był czas wielkich przyjaźni, pierwszych miłostek i niesamowitych przygód. Wydłużanie "godziny policyjnej", co raz to dłuższe piesze wycieczki, wycieczki rowerowe, granie w piłkę od rana do wieczora, zabawy w podchody, wojnę, gra w zająca. Szkolne dni były wypełnione śmiechem, zabawą i nadal beztroską. Całe szczęście, że nie miałam problemów z nauką. Dzięki temu miałam więcej czasu na zabawę po szkole. Liceum to był przełom. Nowi ludzie, pierwszy rocznik maturalny po reformie szkolnictwa. Jak króliki doświadczalne zastanawialiśmy się, co przyniosą nam te 3 lata. Nauczyciele chyba także się nad tym zastanawiali, bo pędzili z materiałem jak szaleni. Wychodziły wszelkie braki po gimnazjum, zaczęła się ciężka praca i walka o oceny. Każdy bał się nowej matury, a nawet jeżeli nie okazywał tego, to i tak każdy wiedział, że tylko zgrywa twardziela. Na szczęście w moim liceum były tylko dwa przypadki oblania matury. Dzisiaj, kiedy rozmawiam z młodszym pokoleniem, to widzę, że mają troszkę inny stosunek do egzaminów i nauki. Z pewnością nie stresują się tak bardzo jak my te dwanaście lat temu.

Dzisiaj uczniowie ruszyli na rozpoczęcie roku szkolnego. Z pewnością, podobnie jak my kiedyś, zaniosą do szkolnej ławy wspomnienia wakacji. W dorosłym, życiu fajne z pewnością jest, to że wakacje może i są krótsze, ale możemy je zaplanować w każdym czasie. Razem z Panem Mężem na Nasze dopiero ruszamy, a sierpień dzięki cudownej pogodzie był łaskawym miesiącem i pozostawił po sobie brązową opaleniznę. Oto kilka wspomnień z tego cudownego, dla mnie także urodzinowego miesiąca. 


Pan Mąż z rodziną tak mnie zaskoczyli w urodzinowy poranek. Pierwszy raz od dawna zabrakło mi słów. Są niesamowici!


Tyle razy usłyszałam, że z blondem mi do twarzy, że chyba na długo zagości na moich włosach. To był cudowny rok. Tyle dobrych zmian! Tyle wspaniałości! Tyyyyle miłości! Urodzinowy uśmiech :).

  Pierwsze i ostatnie w tym roku? ognisko. Deszcz nas nie przegonił, a ogień buchał jak szalony. 


Janusz potrafi na fotelu zasnąć dosłownie w każdej pozycji. Więcej takich cudowności znajdziecie na moim Instagramie :).


Prisma nadal w użyciu, a My piękni, młodzi i szczęśliwi. Najlepsi kumple? Pewnie! Przez życie i problemy zawsze za rękę.


Odkrywaliśmy takie tereny. Polska wieś jest piękna, szczególnie w sierpniu. Filtry w takim wypadku są zbędne, pogoda, natura robią swoje.

Sierpniowe wesele Agi było cudowne! Zabawa na 102! Pan Mąż w tiulach, ja w efekcie WOW na rzęsach i Ona- moja wyrocznia, złośnica i najlepsza z najlepszych. Mimo różnic wciąż taka kochana, bo prawdziwa.



Też lubicie jeździć na rowerze? Kiedy? Wybieracie upalne popołudnia, chłodniejsze wieczory, a może kochacie mroźne poranki?


Janusz w roli kaczora byłby cudownym psim dziobem ;). Na Pani śpi się lepiej niż na fotelu...


...Salem też tak twierdzi.. niestety...stety.


To są właśnie te wieczory, kiedy uświadamiasz sobie, żę łóżko 140 cm jest zdecydowanie zbyt małe dla Twojej rodziny. Lepiej idź na kanapę.



Toruńska niedziela z przyjaciółmi i kolejny cudownie słoneczny dzień. Zaliczyliśmy niezły spacer, pyszną kawę w Central Coffee Perks i smaczne zapiekanki. Uwielbiam toruńskie bulwary.


Kolejna babska wyprawa trzydziestkowa udana! Trafiłyśmy do Iławy. Weekend + rowery wodne + My = kolejne cudowne wspomnienie sierpnia. Dobrze się tak oderwać w babskim gronie.


Niedaleko Iławy znalazłyśmy takie piękne miejsce. Poranna kawa, kilka chwil na pomoście i ruszamy znowu na rowery wodne!


Jeziorak.


Podczas wyprawy rowerowej piękne widoki zawsze mile widziane. Piękne pola tak blisko Włocławka. Machnacz. 

Jakość w wersji analogowej i to nie jest nasza Studniówka ;). Trzydziestki bawią się na weselu!


Iława? Nie, nie! To nasza piękna marina na Zarzeczewie. Ostatni weekend sierpnia razem z Beatą spędziłyśmy prawie jak na Mazurach. Rowery wodne, kawa, słońce, opalanie, a potem pyszny obiad i lody! 


Anwil Yacht Club. Marina Zarzeczewo. Teraz już w pełni doceniam fakt posiadania prawa jazdy ;).


Niech wrzesień przyniesie kolejne piękne chwile! Udanego dnia!



Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)