czwartek, 6 października 2016

Wrzesień 2016 w migawce

Jesienna aura dopadła mnie na amen. Jestem od dwóch tygodni połączeniem zmęczenia, senności i kataru. Nie mam ochoty dosłownie na NIC. Wielkim wyczynem było zabranie się za uczestniczenie dwa razy w tygodniu w zajęciach areobiku, przeczytanie dwóch książek i obejrzenie dwóch seriali (całych). Aktualnie nie mam pomysłu jak wykrzesać z siebie resztki energii, które obiecałam sobie zostawić na zimę... Nie lubię deszczowej pogody, wiatru wykręcającego moje już lekko opadające policzki i wstawania nocą... Poranki stają się ciemne i ponure, a błoto wylewające się pod nowymi butami wkurza mnie tak bardzo, że zaczynam planować zakup przynajmniej dwóch par kaloszy. Wrr! Okażę niesamowitą wdzięczność i prześlę wirtualny uśmiech za podpowiedzi dotyczące ciekawych pozycji serialowych (widziałam już ich naprawdę sporo).


Wrzesień był bardzo pracowity, szczególnie jego początek, kiedy to Pan Mąż dosłownie nocami siedział i kończył projekty, a ja... narazie go jedynie wspierałam w składaniu map i klejeniu kartek...mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zrobię już więcej z pracy kameralnej. 


Janusz i Salem także starali się nie przeszkadzać i nadzwyczaj spokojnie się zachowywali. Chyba czuli, że planujemy wyjazd bez nich. 


Last Minute! Pomimo braku fajnych ofert nie zraziliśmy się i dzielnie dzień w dzień chodziliśmy, dzwoniliśmy, siedzieliśmy do ostatniego Klienta i udało się! W sobotę zakupiliśmy czteroosobową wycieczkę do Włoch, a w niedzielę o 20 mieliśmy już wylot z Poznania. Potrzebowaliśmy wakacji. 


Sycylia, a konkretnie Copa Calava okazała się być cudownym miejscem. Pogoda dopisała, jedzenie mile zaskoczyło, a animacje były na najwyższym poziomie. Urocza, włoska wioseczka urlopowa była pozytywnym zaskoczeniem. Piękna plaża granicząca z hotelem, widok na morze z balkonu, nie jeden czteroosobowy, a dwa dwuosobowe oddzielne domki i niesamowita gościnność. Wielkie zaskoczenie!


Gumiaki do wody to totalny must have! Kamieni były większe niż, te które pamiętam z Chorwacji i były dosłownie wszędzie. Ogrzane słońcem nawet o 9 rano potrafiły parzyć w stopy. 


Kadry jak z filmu? Nawet w zwyczajnych miejscach na Sycylii to możliwe. To chyba moje ulubione zdjęcie. Wspaniale, że telefon może robić całkiem dobre zdjęcia. Jednakże zakup aparatu to jedno z marzeń na mej liście. Jeszcze odległe, ale już wpisane. 


Ten kot bardzo tęsknił. Bardzo, ale to bardzo. Mój pieszczoch. Janusz przywitał nas z ogonem w górze, lekko wkurzony, że był zdany na tydzień z Salemem i z wizytami cioci B, która dzielnie głaskała, drapała, rozmawiała, dawała jeść i kuwety jakoś nagle stawały się czyste po jej wizytach. Naburmuszony był pół dnia, aby o poranku przywitać się z miłością. 


W Polsce obiady nadal były wakacyjne. Winko wieczorami, wiele pięknych wspomnień, odpoczynek po pracowitych wakacjach trwał w najlepsze, dopóki Pan Mąż nie zauważył...braku obrączki. Sycylijskie fale porwały ją gdzieś daleko. 


Toruń. To miejsce, które znowu przyjdzie mi odwiedzać kilka razy w tygodniu. Będę kiedyś geodetką! Będę może nawet lepsza od pana Męża ;p. 


Nieoczekiwanie kolega rzucił hasłem - Biskupin! Przyjęliśmy wyzwanie i ruszyliśmy we trójkę na Archeo Fashion Week. Jak było? Było zabawnie! Ostatni raz w Biskupinie, kiedy wszelkie atrakcje tętnią życiem byliśmy piętnaście lat temu. P.S. Nadal robią "matuaże" na twarzy :).


Wrzesień, to czas kiedy Hala Mistrzów zaczyna powracać do życia. Niech ten sezon okaże się być szczęśliwy dla naszej drużyny.


...o tej książce pojawi się wpis...musi...już nie pamiętam książki, którą czytało mi się tak źle. Męczymy się od maja.


Toruńska kawiarnia na dworcu z samego rana jest idealnym miejscem na męczenie się z "Dziewczyną w pociągu", zjedzenie pierwszego śniadania, wypicie dobrej kawy i delektowanie się wygodą klubowych foteli z lat 70. Mój kolega kilka lat temu postanowił "pójść na swoje" i nie mógł zrobić tego lepiej! Zapraszam http://fotelownia.com.pl/ aby podziwiać lub nawet zakupić sobie piękny i wygodny mebel. 



Zachlapane chodniki od deszczu. Ostatnie podrygi w poszarpanych spodniach i sportowych butach. Piszę otulona w ciepły sweter, a za oknem wiatr popycha kolejne krople deszczu w moje okna. Błoto na drodze, smutne drzewa i senne koty towarzyszą mi podczas pracy. Kolejna kawa wydaje się być najlepszym pomysłem.



Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)