niedziela, 27 listopada 2016

Cooltura lubi. Polecane filmy i seriale.

Jesienna atmosfera zachęciła mnie do kolejnego wpisu na temat polecanych seriali i filmów. Mam świadomość, że każdy ma inny gust filmowy, ale ja także z chęcią poznam Wasze wybory. Wydłużone, mgliste i ciemne wieczory spędzam tak jak przystało na kocią matkę- pod kocykiem, na kanapie i z kubkiem w ręku. Czasami sama, innym razem z Panem Mężem, z koleżanką a często także w towarzystwie kocurów lubię oglądać wieczorami seriale i filmy. Od dłuższego czasu są to zazwyczaj te z serii: sensacja, thriller, dramat. Wydają się być idealne na tę porę roku a przez swoją dynamiczną fabułę nie ciągną się jak "moda na sukces".  Nie pogardzę oczywiście dobrą komedią, ale ostatnio naprawdę trudno mi jakąkolwiek znaleźć i zaczynam myśleć, że arsenał gagów powoli się wykańcza. Amerykańskie produkcje serwują odgrzewane kotlety i są banalnie przewidywalne. Coraz bliższe stają się nam komedie produkcji francuskiej i czeskiej, ale ich lista jest krótka i wiele już widzieliśmy...

Na pierwszy ogień totalny hicior ostatnich miesięcy, czyli "Stranger Things". To serial, który mojemu pokoleniu (80') przypominał o produkcjach takich jak E.T., o aktorce Winonie Ryder i o smaczkach z lat dzieciństwa. Kaseciaki, BMX'y, proce, jeansowe katany, bazy w lesie, czapki z daszkiem i gry oparte na wyobraźni i nieprzewidywalności graczy,  to nieodzowne elementy lat 80', a także mojego wczesnego dzieciństwa. Serial zawiera w sobie elementy horroru i S-F, a wszystko okraszono niesamowitą ścieżką muzyczną. Intro serialu jest genialne, z kolei piosenka zespołu The Clash od teraz wywołuje we mnie lekkie odrętwienie i sprawia, że mam ochotę odwrócić się za siebie. Dosłownie połknęliśmy go z Panem Mężem i z niecierpliwością oczekujemy drugiego sezonu. Osiem odcinków, które przedstawiają niesamowitą historię. Niekiedy aż ma się ochotę krzyknąć razem z głównymi bohaterami albo zakryć oczy kocem. Ten serial był niesamowitą przygoda i z pewnością nie jest stratą czasu. Dobra produkcja, świetna gra młodych bohaterów i ciekawy pomysł. To musiało się udać!



Drugim smaczkiem jest film, który z pewnością niebawem pojawi się na DVD, a nawet w telewizji. Mowa tu o polskiej produkcji opowiadającej o życiu rodziny Beksińskich. "Ostatnia rodzina" była pozycją, którą koniecznie chciałam zobaczyć w kinie. Wcześniej czytałam kilka wątków na temat biografii Zdzisława i Tomasza Beksińskich. Wiedziałam, że Zdzisław Beksiński oprócz malarstwa, którym się zajmował zawodowo, uwielbiał filmowanie prozaicznych scen z życia codziennego swoich bliskich. To było jego hobby i sposób na spędzanie dnia. Ostatnio słyszałam nawet opinie, że w sumie to wyprzedził swoje czasy i mógł zostać pierwszym vlogerem.  Byłam ciekawa efektu jaki wywrze na mnie ta wielka postać trzymająca kamerę skierowaną w drugą kamerę, a za nią będę siedziała ja i reszta kina. Na film udałam się z koleżanką i tuż przed seansem miałyśmy stresującą sytuację przy zakupie biletów, która wyprowadziła nas obydwie z równowagi. To co zaczęło się z nami dziać po filmie było jedną wielką katastrofą. Wywołuje on uczucie niepokoju i złości. To naprawdę dobre polskie kino, które pewnie nie spodoba się wielu osobom, ale należy oglądając ten film wczuć się w rolę zwykłego obserwatora. Myślę, że Zdzisław Beksiński właśnie taki był. Obserwował z zaciekawianiem i nie wyciągał z tych obserwacji żadnych wniosków, nie usiłował niczego tłumaczyć ani przezywać. Wielkie brawa, moje osobiste dla Pani Aleksandry Koniecznej, która wcieliła się w rolę Zofii Beksińskiej. Ciekawy fakt- aktorzy większość scen zagrali do zielonego ekranu, ponieważ chciano pokazać prawdziwe otoczenie a nie makiety i sztuczny plan, a tu musieli się już pobawić spece od grafiki i efektów specjalnych.  Bardzo polecam, bo film jest świetny ale także odradzam zbyt wrażliwym odbiorcom, bo może wywołać skrajne emocje...


Ostatnia propozycja to coś dla miłośników komiksowych superbohaterów i ich losów przelanych na wielki ekran. Myślę, że w Polsce nie był to koniecznie ulubieniec chłopców, w okresie gdy panowała mania czytania komiksów, a ja także nie do końca wiedziałam kim jest ten "Doktor Strange". Niedawno przekonałam się, że całkiem fajny z niego szarlatan i z pewnością pójdę znów zobaczyć z czym/ kim będzie musiał się zmierzyć w kolejnym filmie. Efektowny, śmieszny i bardzo współczesny. Dynamiczna akcja i sceny które wywoływały zdumienie, dosłownie takie jak kiedy oglądałam pierwszy raz film "Incepcja". Jej miłośnicy z pewnością docenili ten przebój kinowy. Gra aktorska Benedict'a Cumberbatch'a jak zawsze mnie zachwyca. On jest stworzony do grania postaci o silnym charakterze, lekko zadufanych w sobie i genialnych. Widzieliśmy już to w Sherlock'u, Piątej Władzy czy Grze tajemnic, więc i tutaj z pewnością nie zawiedzie was jego charyzma i talent.  Jak to bywa w wielkich produkcjach zza oceanu w filmie zobaczyć można wiele znanych nazwisk, które z pewnością nie zaszkodziły w budowaniu świetnej jakości filmu.











Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)