Cooltura lubi. Polecane filmy i seriale.

Od listopadowego postu o tej tematyce zleciało kilka miesięcy. W tym czasie obejrzałam trzy świetne seriale i kilka filmów wartych uwagi, ale im poświecę więcej miejsca pod koniec stycznia Tematyka serialowa mocno kryminalna, z wątkiem toksycznej miłości i ze świetną muzyką w tle. Swoja droga seriale na dzień dzisiejszy są nie tylko inspiracja modową, ale także cieszą ucho melomanów. Producenci w dużej mierze łączą ładne obrazki z ciekawym dialogiem i okraszają to wszystko przyjemnymi dźwiękami. Takie seriale lubię najbardziej. Nigdy nie byłam wierną fanką Friendsów...i dodatkowo ta muzyka...strasznie mnie to raziło, a seriale komediowe to nie moja półka. Jeżeli czytaliście wcześniejsze wpisy z zakładki Serial to doskonale to wiecie. Sarkazm z ironią w postaci soczystego żartu? O tak! Półgłupkowate postacie mające wciąż te same powiedzonka? Nie, dziękuję. Rozumiem jednak, że lata 90 nie oferowały nic więcej, a języka angielskiego większość moich znajomych uczyła się właśnie oglądając seriale. Ja męczyłam 90210 i losy Carrie, inni kochali Friends. Obejrzałam kilka odcinków, nawet czasami się pośmiałam, ale nigdy mnie ten tasiemiec nie wciągnął. Każdy ma inną estetykę i co innego poprawia mu nastrój. Do sedna! 

Pierwszy serial, który uderzył mnie w twarz, obudził we mnie nadzieję, że można więcej niż nam się wydaje i dodatkowo połechtał moje vintage'owe Ego to cudowny, świetny i burzliwy Masters of Sex. Serial ukazuje jak w Ameryce w połowie XX wieku rodziła się świadomość seksualna. Doktor Masters rozpoczyna kontrowersyjne badania w sferze orgazmu kobiety i udowadnia niepokojące dla mężczyzn fakty. Nie każdemu te badania się podobają, jest nazywany heretykiem ginekologii, a swoją pasję może dzielić a nawet nią zaraża swoją sekretarkę- Virginię. Jest to kobieta, która samotnie wychowuje dwójkę dzieci, ma za sobą burzliwe życie prywatne, a dodatkowo ma w sobie wiele siły i pasji oraz odwagi do mówienia prawdy o sobie. Serial jest charyzmatyczny, osadzony w klimacie retro, mocno naszpikowany emocjami głównych bohaterów i dodatkowo ciekawie nakręcony. Po obejrzeniu pierwszego sezonu, aż chce się więcej i więcej, a w miarę dalszego oglądania zaczynamy oceniać bohaterów. 


Druga propozycja to także produkcja osadzona w dawnych czasach i mocno trzymająca się faktów historycznych. Dla fanów seriali kostiumowych będzie to miła niespodzianka. Mowa tu o serialu Victoria. Serial opowiada o losach królowej Victorii, która w bardzo młodym wieku została władczynią Anglii. Wyrazy kluczowe- etykieta dworska, spiski, romanse na dworze, świetna muzyka, wiele emocji związanych z krytyką królowej. Serial jest naszpikowany sytuacjami, które wydają się być abstrakcyjne w czasach dzisiejszych. W dodatku serial ubrany jest w bardzo ciekawe dialogi polityczne i oczywiście  czas, który był przełomem na świecie, tj. pojawienie się instalacji gazowej, elektryki, pierwsze pociągi. Anglia staje się silna, niezależna i pokazuje, że kobieta na tronie to nie tylko dobry temat dla rysowników, którzy wyśmiewali niski wzrost królowej. Serial wróci w tym roku, co niezmiernie mnie cieszy, bo po Downton Abbey jest to moja perełka z klimatu starodawnej Anglii. 



Trzeci serial, to propozycja do ogladania w parze. O ile dwa wcześniejsze seriale oglądałam sama, to ten polubił także Pan Mąż. Good Behavior, o którym mowa, to serial dramatyczny. Główna bohaterka - Letty (tu znowu nawiązanie do Downton Abbey :)) to kobieta amoralna, narkomanka, alkoholiczka i do tego złodziejka. Burzliwe życie i złe uczynki spowodowały, że musi stawiać się na wizyty u kuratora, który ewidentnie faworyzuje ją z uwagi na łączące ich podobieństwa- alkoholizm. Letty pewnego dnia znów dostaje od życia po twarzy i w trakcie okradania pokoi hotelowych staje się świadkiem niecodziennej rozmowy dwóch mężczyzn. Jeden z rozmówców okazuje się być płatnym zabójcą, do tego strasznie przystojnym. Drogi tych dwojga przecinają się, w momencie gdy główna bohaterkę zaczynają trapić wyrzuty sumienia. W jej życiu nagle wszystko się zmieni i znów będzie musiała żyć łamiąc prawo, a do tego wszystkiego tych dwojga złoczyńców połączy toksyczne uczucie. Szybkie akcje, znowu fajna muzyka, ciekawa historia- to wszystko gwarantuje miło spędzone 50 minut. Dodając do tego czarujący wzrok Javier'a mamy combo doskonałe. Jestem w połowie sezonu i mogę stwierdzić, że "chcę więcej"!. Ten serial mnie mocno wciągnął.


Na koniec propozycja filmowa na wieczór po kiepskim dniu. Ten film na początku niczym mnie zachęcał, aby poświęcić mu 2 godziny. Dopiero moi znajomi nakręcając mnie wciąż swoimi zachwytami, spowodowali, że sprawdziłam o co im tak naprawdę chodziło. Film Szef, będzie idealny na poprawienie nastroju. To luźna opowieść, w połowie filmu można nawet pokusić się o stwierdzenie, że czujemy się jak znajomi głównego bohatera. Kibicujemy mu, troszkę oceniamy jego błędy, czasami aż miałam ochotę krzyknąć do niego "do roboty!". Lubicie filmy o spełnianiu marzeń? To jest to film dla Was! Koniecznie musicie go zobaczyć, jest ciepły, luźny, nie jest przerysowany, oczywiście to film o spełnianiu "amerikan drim" więc należy go tak też potraktować. Tego chyba brakuje w naszym kraju. Wspierania pomysłów, kreatywnego życia, odwagi postawienia wszystkiego na szali. Nasze społeczeństwo wydaje się być mocno naszpikowane krytycznymi uwagami, czasami na wyrost wielkimi oczekiwaniami, a do każdej nowej idei podchodzimy sceptycznie i bez entuzjazmu, którego potrzebujemy aby mieć motywację do działania. Film Szef opowiada o tym, że czasami warto zaryzykować i jeśli kochamy to co robimy, to odrobina odwagi i ludzie, którzy nam dobrze życzą są w stanie pomóc nam pokonać własne słabości. Trzeba tylko chcieć! 



Na koniec optymistyczny akcent nawiązujący do filmu Szef- czyli piosenka, która ostatnio towarzyszy naszym porankom, popołudniom i wieczorom. Miłego dnia! 


P.S. Pilnie potrzebuję dobrego serialu!


Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Komentarze

Popularne posty