Drogi Nowy Roku 2017...

... nie będę Ciebie prosiła o miliony złota, błyszczące diamenty i wielki dom z basenem oczywiście najlepiej w Miami. Nie żądam bym nagle stała się supermodelką o wymiarach wykałaczki, ani nie chcę także burzy bujnych i zdrowych włosów. Nie w głowie mi szybkie auto warte minimum siedem zer i latynoski kochanek przy moim boku. Tak naprawdę to mam bardzo wiele. Wiele zawdzięczam Twojemu poprzednikowi. Rok 2016 był fajnym kumplem. Razem łaziliśmy po lesie, budziliśmy się w czystym łóżku, nawet fajnie gotował i pięknie śpiewał na koncertach wprost do mego ucha. Czasami mnie zabrał nad morze, innym razem w góry. Miewał szalone i spontaniczne pomysły. Strasznie uwielbiałam chodzić z nim do kina. Nie narzekał też na to, że nie ma w czym chodzić i  pewnego czerwcowego dnia rzucił mi kluczykami do auta krzycząc - Mała teraz Ty prowadzisz! Randkował, tulił, całował czule i czasami wypychał plecy do przodu. Zaserwował mi wiele fajnych dni i wcale nie pamiętam tym złych. Szarpnął się nawet na gest aby umilić mi ostatnie dni i wyczarował cudowną pogodę. Chłopak wiedział, że nie przepadam za śnieżnymi drogami. Będę za nim tęsknić, ale witam Ciebie tak samo miło!
W związku z tym, drogi Nowy Roku 2017 trwaj sobie obok mnie, zaskakuj miło i stawiaj przede mną nowe zadania. Pomysły czekają na realizacje, a głowa wciąż jest zapełniona nowymi myślami, także daj mi wytrwałość i odwagę! Pomóż mi tylko w tym, a wszystko będzie samo się układało. 



P.S. Mógłbyś budzić mnie troszkę wcześniej? ;)



Będzie mi cudownie poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Komentarze

Popularne posty