środa, 4 stycznia 2017

Słodkiego kociego życia!

Tego życzy sobie każdy, kto kocha te niezwykłe czworonogi. Wiele osób uważa, że koty są wredne, nieprzewidywalne i nieprzyjacielskie. W jak wielkim błędzie żyją! 

Ogółem o naszych kociakach pisałam wcześniej w postach, które znajdziecie w zakładce Koty. Nasza rodzina to model 2+2 nowej ery. Składa się z Pana Męża, Pani Żony i dwóch kocurków. W najbliższym czasie raczej się ten układ nie zmieni ku niezadowoleniu naszych rodziców. Jest wiele osób, które wola psy i ja to całkowicie szanuje. Każdy wybiera zwierzaka, który pasuje do jego charakteru, trybu dnia, stylu życia. W naszym przypadku to z początku Pan Mąż nie był kotolubny.  Ja uwielbiam koty od dziecka, on natomiast marzył o psie, a na moje maślane oczy skierowane w kierunku koteczków parskał i machał ostentacyjnie głową. Teraz nie wyobraża sobie życia bez naszych kocurów. Oni chyba też już sobie tego nie wyobrażają...

Pomimo różnicy wieku- cały rok, a także różnych okresów aklimatyzacji w naszym domu, to Salem- młodszy wiekiem zaczyna rządzić na włościach. Zajmuje nawet kolana Pana Męża kiedy ten wraca do domu. Janusz- starszy młodzian jest raczej uległy w rządach Salema. Przenosi swoje "legowisko" za każdym razem, kiedy zostaje wyganiany z upatrzonego miejsca, oddaje część miski nieposkromionej czarnej furii, a nawet kolana Pana Męża... Ma jednak zawsze koneksje u mnie i może liczyć na głaskanie, drapanie za uszkiem i moje przychylne oko. Troszkę go faworyzuję, ale widzę taką potrzebę. Salem po prostu ma strasznie silny charakter, a Janusz nie ma chyba ochoty się użerać z jego fochami. 

Ostatni wyjazd pokazał nam jak bardzo kocury są przywiązane do swoich właścicieli. Ponad 10 dni spędzały w domu "dziadków" wraz z kotkami, siostrzyczkami Janusza. Siostry przygarnęła moja szwagierka z bratem Pana Męża. Jesteśmy więc prawdziwą, wielką kocią familią. Powrót do domu jak zawsze był straszny. Chyba żaden kot nie lubi jazdy autem i to dodatkowo zamknięty w transporterze. Po dotarciu do domu dosłownie cały wieczór kocury nie odstępowały nas na krok. Obeszły pięć razy każdy kąt, obwąchały i obtarły pyszczkami każdy mebel. Mało tego! One nie schodziły z nas, a raczej z naszych kolan. Wieczne przytulanie, pomiaukiwanie, rozmowy tzw. mruczanda i oczywiście "ciumkanie" mojej ręki w wykonaniu Janusza. Kocia mama do usług. Kiedy już zostałam solidnie obśliniona i miałam nadzieję, że nareszcie wyśpię się we własnym łóżku, nastąpiła chwila dzielenia kołdry na czworo. Czy Wasze zwierzaki także zawłaszczają sobie kołdrę i miejsce w łóżku? 

Nie zawsze oczywiście jest tak kolorowo. Bywają ciche dni pomiędzy Salemem i Januszem oraz te pomiędzy nimi a nami. Narożnik i fotel często mylą się chłopakom z drapakiem, a kiedy kotka sąsiadki ma ruje, to Janusz myli płytki z kuwetą... Facepalm! Nocne bieganie o 3.00 to najlepsza zabawa, bo wtedy chyba maja najwięcej energii, a pobudka o 6.00 to już standard. Miska sama się nie napełni. To naprawdę drobne minusy, przy tym jak kochane są te łobuzy. Czasami mam wrażenie, że rozumieją więcej niż myślimy. Znają porządek w domu i chociaż chciały przeforsować swoje kocie prawo, to posłusznie akceptują komendę #zejdźzestołu i #spokój. To najczęściej używane i kompatybilnie komendy wykorzystywane zazwyczaj podczas małej bójki albo bieganiny po mieszkaniu. Nic nie wynagradza ciężkiego dnia tak, jak wspólne oglądanie seriali. Bo my oglądamy seriale we czwórkę. Teraz lecimy z Daredevil. Gorąco polecam!

Koniecznie dajcie znać co uwielbiacie w Waszych zwierzakach!



#Salemthecat


#Janekthecat


Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)