Grypowisko

Za wszelką cenę człowiek pragnie uniknąć tego stanu. Owija się kocoszalem, zakłada czapkę, nauszniki, rajtki pod spodnie. Wszystko niby jest tak, jak powinno być. Do tego krocząc za dewizą, że "w zdrowym ciele, zdrowy duch", idzie człowiek na zajęcia aerobiku i to nie raz, ale dwa razy w tygodniu. Po ćwiczeniach wraca człowiek do domu, bierze prysznic, potem kolacja, jakiś kubek herbaty z Panem Mężem, czasem rozmowa, czasem romantyczna chwila...a tu bach! Człowieka rozkłada to paskudne Grypowisko! Bądź przezorny człowieku, witaminki jedz, owoce jedz, letnie napoje pij, spokojnie żyj! Figa z makiem! Grypowisko dopada człowieka. Wali go po głowie gorącym obuchem i przyłoży pięścią w kręgosłup, a na dokładkę włoży do gardła garść igliwia i śmieje się z człowieka prosto w twarz. Wstrętne to Grypowisko, przysięgam. Człowiek im starszy, tym gorzej to znosi, bo za dzieciaka to te pierwsze dwa dni można było spożytkować na obejrzenie Cartoon Network, czasami jakiegoś VHS'a rodzic do domu przyturlał, a za tych złotych czasów to do południa w towarzystwie babci (opieka grypowiskowa) młody człowiek ścigał się samochodem, albo grał w olimpiadę na Commodore 64. Ninja też był fajny! 
Za dzisiejszych czasów te pierwsze dwa dni można by nazwać jak kolejną część filmu: "Kokon -następne pokolenie". Na szczęście miłosierne kocury towarzyszą człowiekowi w tej niedoli kocykowej i raz po raz przytulają a to lewą, a to prawą łydkę. Jak się mocno utulą, to nawet na człowieku się obydwa położą i w ten oto sposób człowiek ćwiczy utrzymywanie równowagi posiadając na sobie niespełna 12 kg miłości. Grypowisko dajże Ty spokój. Nie dość, że atakujesz dużą część Polski, to dodatkowo wyłączasz trzydziestoletniego człowieka na dwa dni z życia. Pan Mąż dzielnie robi zakupy zgodnie z listą przesłaną SMS'em i sprząta cały dom. Tak to powinno się w młodych małżeństwach dziać. Grypowisko w garnuszku odprawia czary i w ten sposób powstaje szybki przeciwgrypowiskowy rosół, a także schabowe, których człowiek normalnie by nie tknął. W chorobie nie czuć smaku, więc i schabowy rozbity prawie na kartkę papieru smakuje jak delicja. Taki akcent podziękowania dla pana Męża, bo on je bardzo lubi. Następuje przełom i z kokonu powstaje dres okryty kocem, a kolejne dwa dni leżenia to już czysta przyjemność. Serial, herbatka, serial, woda, serial, koty, książka, ciasteczko, serial... W ten oto piękny sposób człowiek traci 2 kg, przesusza cerę, nie czesze włosów przez dwa dni, zaprzyjaźnia się z piżamą i może powiedzieć, że obejrzał cały sezon The Crown. Podobał się człowiekowi, ale jednak woli Victorię o czym człowiek wspomniał jakiś czas temu o TUTAJ.

Nie lubię chorować. 






Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Komentarze

Popularne posty