Zdolna Ona, zdolny On

Razem trudno im iść. 


Nie pamiętam, kiedy z tak wielkim żalem wychodziłam z kina. La La Land, ach... Serce aż mi parowało, a policzki osuszał zimny wiatr. Nawet Pan Mąż troszkę wkurzył się na Mię. Ja z kolei stwierdziłam, że to był film, który skończył się tak szybko, że nawet nie zdążyłam westchnąć. Dosłownie siedziałam patrząc na szybko ściemniający się ekran z niedowierzaniem. 

Zabawa była cudowna, wzruszająca i z pewnością pełna emocji. To nie były zmarnowane ponad dwie godziny i wkurzał mnie jedynie odgłos chrupania nachosów przez widzów oddalonych o dwa rzędy od nas. Od pierwszej sceny byłam tylko ja i Oni. Wspaniali tancerze, ofiltrowane klatki filmu i niesamowite kontrasty w postaci nowoczesnych sprzętów- telefon Iphone, Toyota Prius. Cudowne sukienki, stepujący aktorzy, meble z dawnych lat. Ja mam jednak retro gust i dla mnie nawet przerysowane sceny były w punkt! To musical o iście broadwayowskim sznycie, a świetne stroje i cała ta feria barw idealnie podkreślała sceny filmowe. Mistrzostwem jest muzyka, która dosłownie prowadzi widza za rękę przez kolejne sceny i buduje niesamowity klimat! AAAA!!! Piszę ten tekst wsłuchując się w ścieżkę dźwiękową i dosłownie stopy tańczą w papciach z haftem "ZAKOPANE". Jeny! Mogłam założyć jakieś bardziej gustowne papcie, a ja niemądra do takich dźwięków w "zakopiankach" wywijam i to w dodatku na Kujawach. Ryan by się uśmiał. 

W sieci trwa buzz zwolenników i hejterów, a walka o Oskary już niebawem będzie największym wydarzeniem dla kinomaniaków. Sama przygotowuję się na zarwanie nocki, bo kroi się naprawdę niezła impreza! 

Wciąż słyszę, jak zarzuca się, że to taka płytka historia, drewniany Ryan, piegowata Emma, eee to wszystko przecież już było. Zgodzę się z tym! Nikt nie obiecywał jednak, że będzie się działo inaczej niż w każdym typowym amerykańskim filmie. Przecież amerykańskie kino to same efekty, dobra muzyka i kosztowne kreacje. To jest musical dodatkowo. Tu musi być lekko kiczowata fabuła. W musicalu chodzi o coś zupełnie innego... Musical to magiczny twór, który ma przynieść ciepełko na sercu, pozwolić oderwać się od rzeczywistości i zachwycić pięknym obrazem oprawionym cudownym dźwiękiem. W tym filmie nieważne były umiejętności wokalne aktorów, bo przecież mogli wybrać lepsze głosy. ale Emma i Ryan idealnie wcielili się w te role. Nie byli idealni, byli  za to prawdziwi i moim zdaniem zagrali z dużą klasą. Dodatkowym pieprzykiem jest postać zagrana przez Johna Legenda no i scena kiedy para głównych bohaterów stepuje. Majstersztyk! 



Widziałyście już La La Land? Może dopiero wybieracie się do kina? Do tego wszystkiego uwielbiacie retrovibe, jazz i musicale. Jeśli jeszcze się nad tym zastawiacie, kochacie Goslinga... no albo kochacie Stone, to radzę kupić ten bilet. Ten bilet zagwarantuje Wam szok, uśmiech i może troszkę łez. 


P.S. Ja już czekam z niecierpliwością na DVD!!! 

Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, komentarz można pozostawić na dole strony klikając w tytuł posta :)

Komentarze

Popularne posty