Wstyd.

Wolność.
Siła.
Nadzieja.
Miłość
Tradycja.
Melancholia.
Irytacja.

Spotkały się kobiety w miejscu uroczym i zamówiły po lampce wina. Jedynie Melancholia poprosiła dwie kolejki wódki, bo przecież musi szybko utopić swoje smutki. Miłość sączyła wino rozglądając się po sali. Wypatrywała młodych mężczyzn chętnych do tanga. Zawiesiła swoje spojrzenie na przystojnym brunecie, który siedział w rogu, przy toalecie. Wstała więc, pewnym krokiem zmierzając do drzwi, potknęła się przypadkiem i wpadła na mężczyznę siadając mu na kolanach. Zachichotała i szybko wstała pośpiesznie przepraszając. Mężczyzna zaklął, wrzasnął i wstał nerwowo. Zmienił stolik i usiadł odwrócony do rozchichotanych Pań plecami. Miłość wróciła rozżalona do stolika i poprosiła o kieliszek wódki, by z Melancholią razem topić smutki. Siła z Irytacją mocno podjudzone szybko podskoczyły, wstały i ruszyły na koniec sali. Mężczyzna odwrócony do nich plecami podniósł silnie barki i uderzył pięścią w stół. Przestraszyły się i zawróciły. Usiadły pospiesznie i przechyliły kieliszki z winem- krzycząc i patrząc na Siłę- do dna! Siła wiedziała, że musi koleżankom pomóc w tej farsie i maszerując podeszła do mężczyzny. Oparła rękę na jego ramieniu i nachyliła się nad nim z zamiarem skierowania groźby. Nim pochyliła głowę, mężczyzna krzyknął, a Siła zaskoczona jego reakcją puściła ramię i nagle strach ją obleciał, aż po koniuszki palców u dłoni. Zdekoncentrowana wróciła do swojego, już coraz mniej rozbawionego stolika i poprosiła o kolejkę wódki. Tradycja stwierdziła. że nie dla niej takie zabawy, a w zgodzie ze swym sercem nie będzie biedaka męczyć, tylko po to by uszczęśliwić koleżanki. Nawet zaczęła współczuć mężczyźnie. Było w nim coś niepokojącego, smutnego, coś co napawało ją lękiem.  Po chwili konsternacji i analizy spojrzała porozumiewawczo na Wolność i Nadzieję. Kobiety zrozumiały, że razem mogą zdziałać cud. Wstały powoli i idąc w stronę posmutniałej postaci zaczęły rozmawiać:
- Ech te nasze koleżanki. Za bardzo chciałyby szybko sięgać po rzeczy niezdobyte. Przecież wszystko trzeba opanowywać spokojem.
- Masz rację Nadziejo, są po prostu zbyt pewne swojej wartości. Wiem wszystko o tym jak to jest coś stracić na zawsze i wiem także wszystko o tym, jak to jest posiadać coś trwale. Nic nie jest dobre. Zawsze znajdzie się śmiałek, który chce zburzyć spokój, albo taki, który chce posprzątać bałagan. Tradycjo jak zawsze będziesz milczała? - odparła Wolność. 
- Owszem. Zamilknę. Czasami mam ochotę usiąść z boku sama i powspominać stare czasu. Chciałabym móc z dystansem rozglądać się na zmieniający się i pędzący świat, ale nie jest to wpisane w moją naturę. Czasem wymyślę coś nowego, dobrego, coś co ludzie z chęcią chcą powtarzać... Dzień Kobiet wymyśliłam, chociaż Melancholia wciąż chlipie nad genezą tego święta. Miłość oczywiście musiała wkroczyć i tutaj. Przywlokła kwiaty, czekoladki. Na Siłę liczyłam i na Ciebie Nadziejo, że razem staniecie i z pomocą Irytacji i Wolności wypchniecie te nasze wszystkie Panie na polany, na place, do kawiarni, kin, teatrów. Irytacja krzyczy jak oszalała, Nadzieja lekko się uśmiecha, ale to jeszcze nie jest to czego pragnę. Ech, tak ciężko mi dogodzić, tak ciężko mi się z tym także pogodzić. Tyle zmieniłam w codzienności, tyle poprawiłam...

Mężczyzna zdawało się, że słuchał uważnie, bo nagle odwrócił się i odsunął Paniom krzesła. Sam zaprosił je aby usiadły lekkim skinieniem głowy. Minę miał jednak cały czas posępną, lekko zamyśloną. Wywoływał ciarki na plecach, a jednak usiadły we trzy, spojrzały w stronę przerażonych koleżanek pozostawionych przy stoliku i z wielkimi oczami skierowały na niego całą swoją uwagę. 

-Drogie Panie. - wyszeptał. - Przeprasza, że tak niegrzecznie potraktowałem Wasze współtowarzyszki. Przekażcie im te przeprosiny. Ja nie jestem w stanie. Jest mi, jestem Wstyd. - cały czas mówił szeptem i ze spuszczonym wzrokiem. 
- No tak. Wydawałeś mi się znajomy. - odparła Wolność.
- Dawno mnie tu nie było. Myślałem, że nie będę musiał zbyt często wychodzić. Same jednak Panie rozumiecie. Musiałem się pojawić. Przyszedłem tu po to, aby Wam przypomnieć o tym, że jestem. Dlatego tak zdenerwowałem Siłę i odepchnąłem piękną Miłość, podjudziłem Irytację i swoim smutkiem sprawiłem, że Melancholia siedzi w kącie i kwili. Teraz, gdy rozgrzałem uczucia Waszych koleżanek wyjdźcie z nimi i pędźcie przez świat. Obyśmy się już szybko nie spotkali.

Popatrzył na koniec na każdą z nich. Wszystkie były zaskoczone, Nadzieja z rozżarzonymi oczami, złapała go za dłoń, gdy podnosił się z krzesła.
- Dziękujemy. Dziękujemy Ci za to, że się pojawiłeś. Koleżanki! Czas wyjść i działać. Tradycjo chwyć za rękę Wolność i zbieraj resztę kobiet. Zadzwońcie po Sprawiedliwość, Radość i Dumę. Idziemy! 




Komentarze

Popularne posty