niedziela, 7 maja 2017

Przywiozłam w plecaku uśmiech! Dobre uczynki, muzyka i gulasz afrykański.

Dzisiejsza pogoda nas nie rozpieszcza. Od rana snujemy się po domu jak zombie i nawet kocury zwinięte w kłębuszki nie łaszą się i nie wskakują na kolana. Miałam na dziś plany! Po raz tysięczny obiecywałam sobie, że spróbuję wybiec z domu, po raz setny zabieram się do oprawienia w słowo mojego planu z prawdziwą miłością w tle, po raz dziesiąty zabieram się za stworzenie posta o tematyce kosmetyków, a konkretnie denka kosmetycznego. Tak, to będzie moje pierwsze, a puste opakowania po żelach i kremach piętrzą się na pralce. Czasami tańczą salsę kiedy ona wiruje ubrania zamknięte w swoim wnętrzu. 

Ta paskudna pogoda nie tylko wypchnęła mnie na bloga, ale dodatkowo zafundowała mi szpital rehabilitacyjny, bo kręgosłup boli mnie dziś jak cholera! Z pewnością przez tą pogodę, przez deszcze, wiatry i temperaturę rodem z początku jesieni. Wpadłam więc na pomysł, że skoro denka dziś nie zrobię, to wykorzystam moją przestrzeń do podzielenia się z Wami tym, co przywiozłam z Poznania po majówce. Nie tylko smak gofra o nazwie Snickers, ale także kilka innych wspomnień przywołuje na mej twarzy uśmiech.

Zacznę więc od początku. Zanim wsiadłam do pociągu Regio (nigdy więcej!), wylądowałam na chwilę w Toruniu. Z powodu bardzo pustego żołądka oraz pogody podobnej do dzisiejszej schowałam się na chwilę w piekarni, która serwuje także kawę. Zamówiłam bajgla, latte i udałam się na wysokie krzesło, umożliwiające mi spoglądanie na ryneczek. Obok mnie w tejże kawiarni siedział starszy pan i zajadał ze smakiem drożdżówkę, którą popijał kawą. Cieplej mi się zrobiło na sercu. Ten pan wydawał się taki, hmm, dobry. Ja nie miałam dziadka, nigdy nie miałam dziadka z prawdziwego zdarzenia. Ojca także nie miałam z prawdziwego zdarzenia i pewnie dlatego na widok starszych panów w kaszkiecie, szarych spodniach i marynarce w pepitkę robi mi się przyjemnie. Sama takiego dziadka zawsze marzyłam mieć. Nawet chciałam zagadać, odezwać się, ale jakoś nie dałam rady. Pan natomiast, kiedy tylko skończył swój posiłek kilka razy na mnie spoglądnął z profila i w końcu sam zaczął rozmowę. Coś o pogodzie i o porankach, że teraz takie szare, że zamiast budzić słońcem, to budzą nas deszczem i każą ciepło się ubrać. Zgodziłam się z nim i sama powiedziałam, że oprócz wczesnego wstawania, to nienawidzę jeszcze podróży pociągami o poranku, a w szczególności kiedy pada deszcz.  Pan opowiedział mi, że lubił zawsze grać na instrumentach i teraz gra na harmonijce. Nawet wyciągnął jedną z kieszeni i powolnym ruchem wskazał palcem na wielka walizkę, która stała na podłodze. W niej miał kilka rzeczy z którymi wychodzi na miasto i przygrywa ludziom podczas spacerów. Dziś deszcz niestety zmusił go, aby wszedł tutaj i wydał drobne na śniadanie i kawę. Chciał poczuć się dziś dobrze, a teraz żałuje, bo jeśli będzie padać cały dzień, to nie zarobi dziś nic na chleb. Całą swoją emeryturę poświęca na leki dla siebie i żony, a to co zostanie ledwie starcza na wydatki. Jakoś tak mimowolnie chwyciłam za portfel. Speszył się i powiedział jedynie, że po prostu chciałby kupić chleb. Dałam mu na ten chleb drobne i sama żałowałam, że w dobie płatności kartą, nie miałam nawet 10 zł w portfelu. Ten Pan odwrócił się do lady i kupił chleb, a następnie odwrócił się do mnie i podziękował mi. Dopiero w tym momencie mogłam zobaczyć jego twarz. Ten starszy pan nie miał jednego oka, jego oczodół był pusty i tak strasznie żałuję, że pewnie miałam jakąś dziwna minę, no po prostu nie umiałam tak normalnie na niego spojrzeć. Po godzinie, gdy wracałam idąc na przystanek minęłam się z tym panem, a on jeszcze raz mi podziękował i pomachał chlebem. Łzy same mi napłynęły do oczu, ale jednocześnie uśmiechnęłam się i poszłam dalej. Kiedy tylko mogę, chociażby w taki drobny sposób, to pomagam. 
Sama chwiałabym, aby ktoś i mi pomógł w trudnej sytuacji. Tak, wierzę w KARMĘ. 

Drugi uśmiech to poznanie członka zespołu Deer Daniel. Fajna gra słów. Fajna muzyka. Nie wiecie co to za zespół? To grupa ludzi, którzy tworzą klimatyczne kawałki zainspirowane islandzkim folkiem. Taki chill na kaca jak nazwała to moja przyjaciółka. Ja w tych dźwiękach widzę piękne obrazy, np. do filmów dokumentalnych, albo serialu w z pięknymi krajobrazami w tle. Oczywiście nie omieszkam się Wam wrzucić tutaj ich kilku otworów. Może i Wam się spodoba ta muzyka. Mnie odpręża i świetnie sprawdza się podczas pisania lub czytania. Gdybym nie pojechała do Poznania to ta perełka by mnie ominęła. Zespół koncertuje, ale generalnie tylko w Poznaniu, chociaż z tego co słyszałam, są otwarci aby wyjechać dalej. 



Trzeci uśmiech to przepis na potrawę. Konkretnie przepis na danie jednogarnkowe, które wyżywi 10 osób, lub dwie osoby przez 3 dni. Dzięki o Ado za pokazanie tego smaku, gulasz afrykański zrobił u nas furorę. Jeżeli jesteście moimi obserwatorami na Instagramie, to już wiecie co mam na myśli. Jeżeli jednak mnie i kotów tam nie śledzicie, to zapraszam Was Tutaj, a z pewnością będziecie ze wszystkim na bieżąco i ze mną w stałym kontakcie, a ja lubię te stałe kontakty. Gotowanie to jedna z moich pasji, która sprawia przyjemność innym, mnie odpręża i dodatkowo wciąż uczę się czegoś nowego. Tak, jesteśmy drapieżnikami, a ten przepis jest wegański, ale absolutnie nie macie się czego obawiać. Ten gulasz jest tak pyszny, że nawet najbardziej zagorzała miłośniczka schabowych wsunęła dwie miski. 
Przepis jest banalny i generalnie smak opiera się na przyprawach, maśle orzechowym i czarnuszce, a reszta jak to Pan Mąż ujął to "dodatki, żeby garnek wypełnić". My zjedliśmy go z ryżem i w wersji wegetariańskiej, bo z jogurtem i kolendrą. Palce lizać! Wystarczą dwie godzinki i zapas jedzenia gotowy. Wasi goście także będą zaskoczeni smakiem, który przenosi w orientalne miejsca, a zapach wywołuje ekstazę i pobudza brzuszek do burczenia. Przepis dostępny na kanale Otwarte klatki , które  oprócz pomocy zwierzakom także gotują. 



Deszcz nadal puka w parapet, a chmury z szarych zrobiły się granatowe, Deer Daniel jest odpowiedni na ten czas. Wpisuje się dziś idealnie w klimat za oknem. Przesyłam uśmiech :)!







Będzie mi miło poznać Ciebie bliżej, zostaw po sobie ślad :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)