Jak zaplanować węgierską przygodę- Budapeszt, część 2.

Zaplanowanie podróży do Budapesztu było szybkie i tak jak pisałam w poprzednim wpisie, zacznę od głównego założenia- bilety lotnicze lepiej kupić samodzielnie, a na stronie np. booking.com, airbnb.pl lub innej można znaleźć fajne mieszkania lub hostele. Ważne jest uświadomienie sobie, że przy intensywnym zwiedzaniu miasta wystarczy jedynie baza noclegowa, nam naprawdę udało się zarezerwować fajną lokalizację z przyjazną i pomocną obsługą.

Bilet zakupiliśmy na stronie Wizz Air, czyli zdecydowaliśmy się na tanie linie lotnicze i podróż z bagażem  podręcznym. Należy pamiętać, że te linie mają swoje własne obostrzenia względem wymiarów bagażu podręcznego. Mieliśmy plecaki, a przed wejściem na pokład sprawdziliśmy czy mieszczą się w określonych przez Wizz Air gabarytach: 42x32x25 cm. Przy zakupie biletów lotnicznych zawsze należy sprawdzić informacje o odprawie. My odprawiliśmy się internetowo, przez co mogliśmy na lotnisku pojawić nieco później i zaoszczędziliśmy czas stania w niebotycznie długiej kolejce. Przed lotem warto pamiętać o ważnych rzeczach:

*zawsze miej przy sobie kartę pokładową
*przed kontrolą należy wyciągnąć z bagażu kosmetyczkę: dopuszczalna jest jedna kosmetyczka próżniowa z kosmetykami, które jeśli są płynami nie mają pojemności większej niż 100ml, *dopuszczalne jest wejście na pokład z jedną torebką z zakupami w strefie bezcłowej
*pamiętaj aby mieć aktualny i obowiązujący dokument tożsamości
*przed przejściem przez bramkę kontrolną należy ściągnąć metalowe przedmioty: biżuteria, zegarek, pasek, buty z metalowymi sprzączkami.
*nie wolno przenosić na pokład ostrych narzędzi w tym także pensety, nożyczek, scyzoryka.
*napoje należy spożyć przed kontrolą, nie wejdziesz z nimi na pokład samolotu
*błagam, nie wchodź na pokład samolotu pijany...wino można kupić w samolocie ;)





Po wylądowaniu w Budapeszcie nasze kroki skierowały się na przystanek autobusowy, do centrum jedzie autobus 200E, ale w połowie drogi należy przesiąść się na metro. Warto sobie wcześniej sprawdzić nazwę przystanku, na którym trzeba wysiąść, ponieważ w autobusie jest to pokazywane z opóźnieniem i do tego węgierski nie należy do łatwych języków.
Olbrzymim plusem jest fakt, że praktycznie wszędzie dogadasz się po angielsku, albo nawet po polsku. Troszkę uśmialiśmy się, kiedy na ulicy zagabujący nas sprzedawca pytał: "Where are You from?" i słysząc, że przyjechaliśmy z Polski z uśmiechem łamał słowa"Wyngier, Poliak dwa bratancki i do sabli i do sklanki.", no ale szklanką nie częstował...



My zazwyczaj nowe miejsca zwiedzamy kulinarnie. Po prostu lubimy rozkoszować się tradycyjna kuchnią, próbować nowych smaków. Najlepsze jak zawsze okazały się knajpki oddalone od centrum, wręcz schowane w zaułkach. Pierwsza knajpka, a raczej tawerna sprawiła, że stereotyp pierwszego schabowego, tatara, sernika stał się prawdziwy. Kolejne miejsca gastronomiczne nie były w stanie jej dorównać. Pamiętaj! Zawsze idź tam, gdzie jest wielu "tubylców". W w/w tawernie akurat trafiliśmy na całkiem sporą rodzinną imprezę i czekaliśmy ponad 20 minut na wolny stolik.



  Najlepszego Langosza, czyli must have po gulaszu węgierskim polecamy zjeść pod w budce pod Zamkiem Królewskim. Langosz to placek smażony na głębokim tłuszczy i serwowany z czosnkiem i solą lub w kombinacjach kwaśnej śmietany i sera żółtego. Nazywany węgierską pizzą jest także sprzedawany z ketchupem. Kolejny nie był w stanie dorównać pierwszemu. Znowu sprawdził się stereotyp pierwszego schabowego. Do tego obowiązkowo zimne piwo i bardzo dużo wody. W wielu miejscach w Budapeszcie są wodopoje, gdzie można wodę uzupełnić lub obmyć ręce, a dodatkowo warto wspomnieć, że tamtejsza woda jest pitna i w bardzo dużej mierze zmineralizowana. Nasze włosy i skóra były mięciutkie po tych trzech dniach. 




Co do noclegu sprawa wygląda następująco. W poprzednim wpisie podzieliłam się z Wami faktem ile udało się nam zaoszczędzić planując podróż samodzielnie. to była naprawdę spora kwota, praktycznie tyle wymieniliśmy waluty węgierskiej w kantorze. Warto zrobić to w Polsce, kantory węgierskie mają wyższe stawki. Poprzez stronę Booking trafiliśmy do fajnego miejsca, które znajdowało się bardzo w pobliżu centrum oraz stacji metra. Mieliśmy do dyspozycji całe mieszkanie z dwoma balkonami. Mieszkanie było w pełni umeblowane, były czyste ręczniki, suszarka, żelazko, deska do prasowania, pralka, lodówka, mikrofala, toster, nawet był korkociąg ;). No po prostu dolce vita! Szukając na bookingu kierujcie się tu Maple Tree Budapest. Mają przemiłą i bardzo pomocną obsługę, także w recepcji można zaopatrzyć się w darmowe mapki oraz napić kawy lub zimnego napoju. 





Czy warto zakupić bilet okresowy na przejazdy? Absolutnie nie! Dacie radę wszystko obejść o własnych siłach, a przy spacerowaniu i dzięki apkach w telefonach można naprawdę odnaleźć fajne miejsca, których nie opisują portale podróżnicze. Pieniądze jakie wydalibyście na biletu ( jeden przejazd 450 forintów) lepiej uzbierać w sumkę rejsu  Dunajem. Koniecznie idźcie do doku nr 10, gdzie za niewielką kwotę można odbyć krótki rejs. Polecam iść po 20 ale przed 21. Dzięki temu rejsowi zobaczyliśmy magiczną chwilę w Budapeszcie, kiedy zapalają się wokół niego wszystkie światła. Magia!







Warto także odwiedzić lokalną halę targową. Chociaż nie jest to punkt wyszczególniany przy planie zwiedzania, to dam sobie głowę urwać, że dla każdego gastronomicznego freaka będzie to niesamowite doznanie smakowe i zapachowe. Hala jest ogromna i mieściła się kwadrans drogi pieszo od naszego lokum. Otwierana jest od godziny 10.00 i jest czynna do 18.00. W hali targowej oprócz owoców i warzyw można zakupić tamtejsze wędliny, skosztować nalewek, zakupić pamiątki i przede wszystkim zaopatrzyć się w sakiewki z węgierską papryką. Najlepiej zakupić ją właśnie tam, ponieważ na każdym innym straganie cena była nawet dwukrotnie wyższa za identyczną. Hala jest piętrową i wyposażona w ruchome schody. Na piętrze mieszczą się budki z tradycyjnymi przysmakami, kawą i stoiska z pamiątkami. Skusiliśmy się tam na langosza z nutellą i lemoniady w wielkich słojach "po ogórkach". Niestety langosza jedliśmy tuż przed zamknięciem i nie był on najwyższej jakości, ale lemoniada była najlepszą na świecie! Pewnie smakowała nam tak bardzo z uwagi na temperatury jakie panowały podczas naszego całego pobytu. Spotkało nas szczęście opalania się podczas chodzenia i 32 stopnie ciepła. 










Podsumowując, naprawdę warto wybrać się do Budapesztu. To tętniące nocą i dniem miasto jest pełne wspaniałych miejsc do zwiedzania i zaskakuje od pierwszego kroku. Nie sądziłam, że ta podróż będzie powodowała na moich ustach tak wielki uśmiech. Przeglądając zdjęcia do edycji zapragnęłam znowu tam polecieć. W końcu została nam do zwiedzenia Wyspa Małgorzaty i przydałby się błogi dzień na tamtejszych termach.

Gdzie planujecie swoją kolejną podróż? Byliście już w Budapeszcie?



Będzie mi miło jeśli zostaniesz ze mną dłużej :). Zostaw po sobie ślad.

Komentarze

  1. Tez zawsze siegam po lokalne przysmaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jesteśmy typem wybrednych niejadków, chociaż przyznaję- we Francji nie mogłam się przełamać do zjedzenia żabiego udka... ;)! Miło mi, że wpadłaś :)

      Usuń
  2. Nie byłam jeszcze w Budapeszcie, ale to miasto jest jednym z tych, które mam na swojej liście. W tym roku się nie uda.. ale może w przyszłym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki!!! Koniecznie jedźcie tam wiosną lub latem o ile nie straszne są dla Was upały przy zwiedzaniu. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Budapeszt odwiedziłam kilkanaście lat temu. Cały czas się zbieram, żeby znowu tam wrocić, ale na mojej liscie pojawiają się ciągle nowe, ciekawe miejsca i spychajją stolicę Węgier na dalszy plan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyjazdem słyszeliśmy wiele o Budapeszcie. Kilkanaście lat temu wiele znanych nam osób jeździło tam na tzw. "handel", podobno furorę robiły koszulki z Depeche Mode, których u nas nie było ;). Bardzo podobało mi się to, że chociaż to miasto- stolica bardzo turystyczne, to nie było aż tak brudno na ulicach, jak np. w Berlinie. Fajnie, że teraz mamy tak wielkie możliwości i czasami wystarczy tylko troszkę oszczędzać, aby zwiedzić fajne miejsca! Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)

Popularne posty