czwartek, 1 czerwca 2017

Miłość od setnego spojrzenia? Tak, zdarza się!

Pół światu tego kwiatu.
Nie ma miłości bez zazdrości.
Nie wierzę w milość od pierwszego wejrzenia.
Szkolne milostki to błahostki.
Miłość aż po grób.
Stara miłość nie rdzewieje.
Prawda czy falsz?

Miłość. Dziwna sprawa. Szczególnie kiedy przytrafia się wtedy, kiedy jej nie szukamy. Nagle dopada nas strzała blond kędzierzawego Amora i przepadliśmy. Na moje trzydziestoletnie już życie mogę przyznać, że zakochiwałam się pewnie minimum dziesięć razy. Muszę tak zaniżyć liczbę, bo mój mąż czasami tu wpada w obawie, że wypisuję tu o nim szydercze wiersze i spowiadam się z wiecznie rozrzuconych map i skarpetek po całym mieszkaniu. Ale ciii!!! 


Spogladając na swoje życie, Nasze, mogę przyznać, że to była miłość od setnego wejrzenia. Całe szczęście, że się w końcu nam przytrafiła i warto było przepłakać kilka nocy po innych zawodach miłosnych. Naprawdę cieszę  się, że to właśnie tak było. Tak musiało być! 

Zawsze z zafascynowaniem oglądałam romantyczne komedie z Meg Ryan i spoglądałam z marzycielskim westchnieniem na Babe i Johnn'ego z Dirty Dancing. Snułam plany, że kiedyś spojrzę w oczy tego wyśnionego księcia, on będzie miał takie szerokie i silne ramiona i błyszczącego zęba kiedy się uśmiechnie. Obowiązkowo będzie miłośnikiem kotów i kucyków, a wakacje będziemy spędzać jedynie nad morzen i oczywiście przeprowadzimy się do Gdańska, Będziemy żyli długo i szczęśliwie... Będziemy tańczyć w świetle księżyca, a na śniadanie zawsze będzie mi podawał gofry albo naleśniki i słoneczniki. Tymczasem przyszło mi pocałować kilka żab i oczywiście to tylko przenośnia, bo każdy ze związków czegoś mnie nauczył. Nawet jeśli okazal się być kopniakiem, katastrofą na starcie albo mocną szkołą życia po rozstaniu. 

Ciekawa jestem jak wiele z Was spotkała taka przygoda jak miłość od setnego wejrzenia? Może jednak trafiła się Wam tak rzadka w tych czasach miłość od pierwszego wejrzenia?  

Z Panem Mężem może nie jestesmy idealną parą niczym z okładki kolorowego czasopisma i w wielu rzeczach dzielą nas różne poglady, ale nawet kilkudniowe rozłąki sprawiają, że z chęcią czekamy na wspólną kolację. Gotowanie dla niego to dla mnie czysta przyjemność. Klótnie? Oczywiście! Przecież to zawsze jego wina i do tego zawsze wkurza mnie w dzień chandry ;). Czasami irytuje mnie tym swoim spokojem, kiedy stoi, patrzy na mnie i uśmiecha się kiwając głową na boki. Za chwilkę dodaje:" Proszę nie trzaskaj szafkami i drzwiami, one Ci nic nie zrobiły." i mówi to dosłownie w momencie kiedy zbliżam się do drzwiczek. Tak, jestem choleryczką, szybko wybucham, jeszcze szybciej zasypiam po wybuchu. 



P.S. Czasami udaję radość...ale tylko wtedy, gdy każe mi oglądać western ;). 




Będzie mi miło jeśli zostaniesz ze mną dłużej :). Zostaw po sobie ślad, poznajmy się bliżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każda opinia jest dla mnie ważna :)