Świetny efekt w niskiej cenie- Lash Plumping Mascara i Lash Primer od Golden Rose

Święta prawda jest taka, że wytuszowane rzęsy potrafią zmienić spojrzenie. Sama gdybym miała wybrać produkt kosmetyczny, który całkowicie zrewolucjonizował moje spojrzenie na kobiecość, to byłby to tusz do rzęs. Jeszcze jako nastolatka po kryjomu tuszowałam rzęsy odżywką, aby chociaż troszkę zmienić swój wygląd. Kiedy zaczęłam używać tuszu do rzęs zauważyłam, że moje oko wydaje się być większe, a rzęsy są całkiem długie i podkręcone. Nie mogłam się rozstać z tuszem i każdego poranka malowałam swoje rzęsy. Jestem posiadaczką dosyć jasnych wachlarzy, więc czarny tusz naprawdę zmienia moje oblicze!  

Na początku maja otrzymałam do testów dwa produkty firmy Golden Rose. Test odbywał się dzięki stronie Kobieta Mag. Zgłosiłam się do niego, ponieważ sama na co dzień wykonuję makijaż i lubię poznawać nowe produkty, a dodatkowym plusem jest fakt, że są to Nowości! Z marką Golden Rose miałam styczność za sprawą ich osławionych, wręcz już kultowych, matowych pomadek. Uwielbiam je! Kolory 10 i 20 nadal są w mojej kosmetyczce i używam ich z przyjemnością. 


Pierwsze wrażenie może być mylące... Obydwa produkty wyglądają dosyć prosto i klasycznie, a opakowania wykonane są plastiku. W zasadzie, to można to ująć tak: nie wyróżniają się na tle innych marek. Kolorystyka opakowań jest czarno- biała. Podobał mi się fakt, że tusze były zafoliowane, przez co miałam pewność, że ja pierwsza je otwieram. Niestety jest to wciąż problem pojawiający się w wielu drogeriach. Produkty przed wystawieniem na półkę są rozpakowywane, lub nie posiadają folii ochronnych od producenta. Wiele razy zdarzyło mi się kupić wyschnięty tusz lub eyeliner, który przestał malować po upływie kilku dni. Was też to irytuje?

Myśląc o formule i zastosowaniu mogę napisać, że obydwa produkty wywarły na mnie pozytywne wrażenie i z chęcią się nim podzielę. Ich aplikacja jest prosta i są to produkty trwałe, utrzymują się na rzęsach przez cały dzień i nie kruszą się, ani nie osypują. Zwracam na to szczególną uwagę, ponieważ mam wrażliwe oczy.

Lash Primer ma za zadanie przygotować nasze rzęsy przed pomalowaniem ich tuszem. Na stronie Golden Rose można wyczytać, że producent zaleca pomalować rzęsy tuszem tuż po nałożeniu primera. Dzięki temu rzęsy będą utwardzone razem z mascarą i wygodniej się ją nakłada. Rzęsy po Primerze są sztywne, a plusem jest niezaprzeczalnie fakt, że staje się on niemal przezroczysty po kilku chwilach od aplikacji. Nie musicie obawiać się efektu białych rzęs. Lash Primer zawiera prowitaminę B5, witaminę E i pochodne białka, które mają na celu odżywić, nawilżać i poprawiać kondycję naszych rzęs. Zauważyłam, że po miesiącu jego stosowania moje rzęsy są nieco dłuższe i przestały się kruszyć. Opakowanie o pojemności 9 ml, można zakupić w cenie 14,90 zł na stronie producenta lub w punktach sprzedaży bezpośredniej.  



Lash Plumping Mascara w kolorze czarnym, to tusz który wyposażony został w wielką szczoteczkę o klasycznym kształcie. Opakowanie jest plastikowe, czarne i nie wyróżnia się szczególnie, ale jego dosyć szeroka skuwka pozwala na wygodne operowanie szczoteczką przy malowaniu rzęs. Osobiście nie przepadam, za zbyt mocno udziwnionymi i wygiętymi opakowaniami, bo utrudniają mi aplikację produktu. Rozumiem jednak kobiecy punkt widzenia, że kupujemy nie tylko produkt, ale i jego opakowanie. Tusz ma dosyć delikatny zapach a jego zadaniem jest podkręcenie i wydłużenie rzęs. Jego duża, dosyć przerażająca z początku szczotka potrafi jednak zdziałać cuda. Jest całkiem miękka i dobrze rozczesuje rzęsy. Sprawia, że są pomalowane praktycznie już po dwóch maźnięciach. Mascara rozprowadza się gładko i nie pozostawia grudek, nie osypuje się także w ciągu dnia. Testowałam ją wielokrotnie przebywając długie godziny na zewnątrz i zaskoczyła mnie jej niebywała trwałość. Jedyny jej minus to fakt, że nie jest wodoodporna. Z pewnością powędrowałby wówczas ze mną na wakacje, bo bardzo lubię jej używać. Lash Plumping Mascara ma całkiem sporą pojemność 13 ml i kosztuje 23,90 zł. Podobnie jak Lash Primer jest dostępna na stronie Golden Rose oraz w punktach sprzedaży bezpośredniej. 




Tak obydwa produkty prezentują się na moich rzęsach. Lash Primer odwalił kawał dobrej roboty, bo jeszcze miesiąc temu miałam straszne luki i ubytki w wachlarzu. Moje rzęsy nigdy nie należały do bardzo gęstych, ale widzę dużą poprawę w ich objętości i długości. Najwiekszy problem z jakim się borykam to wrażliwe oczy. Produkty Golden Rose mogę polecić każdej z Was, która wie co mam na mysli pisząc o swędzących oczach i łzawieniu, kiedy tusz zaczyna się kruszyć. 

Miałyście okazję testować te produkty? Macie swoje ulubione produkty z Golden Rose?


Będzie mi miło jeśli zostaniesz ze mną dłużej :). Zostaw po sobie ślad.

Komentarze

Popularne posty