środa, 9 sierpnia 2017

Zblogowani - wielki test dermokosmetyków Novaclear+ Atopis

Jedni biorą kąpiel rano, inni wieczorem, a ja nie wyobrażam sobie aby nie umyć się i rano i wieczorem. Dziwne? Dziwne jest to, że podobno jest duży procent Polaków, którzy kąpiel biorą tylko raz w tygodniu! Niewyobrażalne? Dla mnie tak.



Czy nadmierne mycie skraca życie i czy nie mycie się powoduje, że nasza skóra staje się bardziej odporna na bakterie nie jestem w stanie potwierdzić, bo- patrz wyżej- ja muszę się wykąpać i rano i wieczorem. Jako żona geodety, jego pomoc geodezyjna, matka dwóch kotów i wiecznie skryty w czeluściach kołdry rogalik lubię brać prysznic i muszę brać go, aby czuć się komfortowo. Dlatego też niezmiernie ucieszyło mnie otrzymanie paczki do testów z dermokosmetykami Novaclear + ATOPIS. Jest to dla mnie zupełna nowość, także moje zdanie chciałabym Wam przekazać solidnie, bo po miesiącu używania tych dermokosmetyków i po powrocie do kosmetyków drogeryjnych.

Jestem posiadaczką skóry suchej, miejscami wrażliwej i niekiedy borykam się ze zmianami skórnymi na dekoldzie i ramionach. Dodatkowo moje nogi często przypominają skórę węża, a moment tuż po depilacji to randki z poślizgiem tony balsamu nawilżającego. Jako mieszkanka centralnej części Kujaw mam przynajmniej ten plus, jakim jest całkiem dobra woda bieżąca. Testowanie dermokosmetyków Novaclear+ ATOPIS  dzięki portalowi Zblogowani było dla mnie doświadczeniem zupełnie nowym, a czy przełomowym, to zaraz Wam wszystko opowiem ze szczegółami.

W przesyłce do testów otrzymałam dwa produkty tej marki. Był to płyn myjący oraz krem natłuszczająco nawilżający. Obydwa dermokosmetyki można stosować zarówno do pielęgnacji ciała jak i twarzy. Z początku wydawało mi się to dziwne, bo przecież do mycia twarzy zawsze używam zupełnie innego środka niż do mycia ciała pod prysznicem. 




Na pierwszy ogień poszedł płyn do mycia twarzy i ciała. Spora tubka zawiera wewnątrz płyn o dziwnej konsystencji. Jest przezroczysty i dość rzadki, przez co należy uważać aby nie nabrać go zbyt wiele, bo z łatwością przelewa się przez palce. Płyn jest pozbawiony zapachu, co dla mnie osobiście jest olbrzymim minusem. Jako posiadaczka prysznica nie mam możliwości delektowania się godzinną kąpielą z dodatkiem musujących bomb, mleka a nawet soli aromatyzowanej. Starałam sobie jednak wciąż ten fakt tłumaczyć, że dermokosmetyki nie mogą zawierać żadnych alergenów, a wprowadzenie zapachu wiązałoby się z przekreśleniem słowa dermokosmetyk. Płyn nie pieni się, z łatwością się spłukuje i nie pozostawia na skórze wrażenia szorstkości. Odnalazłam w nim wielki atut. Przez swoją konsystencję, brak wytwarzania piany i raczej wodnistą formułę nie brudzi szyb prysznicowych. Na plus zaliczam także odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Szczególnie teraz, latem skóra jest naprawdę wymagająca, a on łagodził podrażnienia i oparzenia słoneczne. Po długim namyśle stwierdziłam, że najbardziej przeszkadzała mi forma opakowania. Uważam, że płyn powinien być wyposażony w pompkę, wówczas uniknęłabym jego zbyt obfitego nabierania na dłoń. Na stronie produktów zauważyłam jednak, że dla takich narzekaczy jak ja przewidziano także opakowanie z pompką, Dobroczynne działanie zapewnia skórze organiczny olej konopny - stąd to wymowne logo na opakowaniu ;), ekstrakt z korzenia lukrecji, witamina E, pantenol i gliceryna. To właśnie te składniki pomagają złagodzić zaczerwienienia i zmiany atopowe, a także wpływają odżywczo i nawilżająco na całą kondycję skóry. 




W duecie z kremem natluszczająco- nawilżającym to calkiem dobre dermoduo. Krem ma podobne opakowanie, jednak otrzymałam jego mniejszą pojemność. Jednak nie jest to minus. Krem jest bowiem bardzo wydajny, gęsty i wystarczy jego odrobina nałożona na dłoń, aby np. wmasować go w całe nogi. W składzie  ma dodatek alantoiny, przez co skóra po jego wchłonięciu staje się miękka i elastyczna. W konsystencji przypomina krem z filtrem i mocno bieli skórę, ale tylko wtedy, gdy nabierzemy go zbyt wiele. Za pierwszym razem, gdy go stosowałam musiałam się mocno namachać dłońmi aby go dobrze wetrzeć w ciało. Po wchłonięciu nie mogłam jednak już narzekać. Nie pozostawił na skórze warstwy nieprzyjemnego filmu, a dodatkowo złagodził zaczerwienienia na nogach, które zazwyczaj pojawiają się u mnie po depilacji. Stosowałam go jedynie na ciele, pomimo iż ma dwojakie przeznaczenie. Od pewnego czasu mam stałą pielęgnację twarzy i nie chciałam ryzykować zachwiania tej wypracowanej tygodniami równowagi.



Jeżeli także miałyście okazję wypróbować dermokosmetyki Novaclear+ ATOPIS, to koniecznie podzielcie się także swoją opinią na ich temat. Moim zdaniem to może być bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które zmagają się z suchą, wrażliwą i atopową skórą. Efekty są zauważalne po kilku dniach stałego ich stosowania. Mam to szczęście, że w moim rodzinnym mieście mogę się zaopatrzyć w kolejne opakowania tych dermokosmetyków. Myślę, że niebawem dostrzeżemy je na półkach większości miast.


zBLOGowani.pl








Będzie mi miło jeśli zostaniesz ze mną dłużej :). Zostaw po sobie ślad.

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. No to zupełnie tak, jak ja kiedy zgłaszałam się do akcji :). Warto zwrócić na nią uwagę, jeżeli jest się posiadaczką skóry suchej, wrażliwej lub atopowej. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Na początku warknę na cały świat (nie na Ciebie): olej konopny do kosmetyków TAK TAK.. ma dobroczynne działanie. Olej konopny dla chorych na raka? Absolutnie, nie działa, nie jest przebadany i nie będziemy badać.. w domyśle na naturalnym oleju nie zarobimy takich kroci jak na chemioterapii. Uhhh ulało mi się!
    Teraz kosmetyki... osobiście kompletnie nie dla mnie. Ale bardzo się cieszę, ze u Ciebie się sprawdziły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warcz, bo masz dużo racji i sama zgadzam się z Twoim zdaniem. Całkiem niedawno, bo w poniedziałek poruszaliśmy ten temat w gronie znajomych, a w rozmowie uczestniczyła osoba, która doświadczyła "ozdrowienia" ale za granicą, bo w Polsce nikt nie był w stanie pomóc. Co do kosmetyków, to dla mnie okazały się wielkim zaskoczeniem na plus, ale pod prysznic wracam z ulubionym Dove lub Fa. Lubię jak się pieni, lubię jak pachnie ładnie i trudno, będę szorować szyby prysznica.

      Usuń
  3. Niestety jeszcze nie używałam tych kosmetyków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Zblogowani.pl nadal wisi baner z akcją. Może się uda :).

      Usuń
  4. Ja też brałam udział w tych testach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny zestaw, zazdroszczę testowania :) Na pewno kosmetyki świetnie sprawdziłyby się na mojej skórze.

    OdpowiedzUsuń

Każda opinia jest dla mnie ważna :)